23.10.2011
Z Martą pierwszy raz wspinaliśmy się w klimacie tropikalnym.
Mimo, że upał i ogromna wilgotność szybko pozbawiały nas sił, to i tak obawialiśmy się, że nasze organizmy zniosą to gorzej.
W Rio de Janeiro zawiodła nas pogoda, która pokrzyżowała nam trochę planów wspinaczkowych.
Zaskoczyła mocna wycena i skąpe obicie dróg, na których rzadko można założyć własny przelot.
Czujemy się bogatsi o kolejne doświadczenia zdobyte na ścianach skalnych w Rio, a wspinanie na Pao de Acucar,
które było jednym z naszych marzeń na zawsze pozostanie w pamięci.
Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu o regionie Urca w Rio de Janeiro oraz do obejrzenia galerii zdjęć ze wspinania na
Pao de Acucar.
16.10.2011
Rio de Janeiro to miasto olbrzymich kontrastów. Z ekskluzywnymi dzielnicami sąsiadują favele, czyli slumsy znane z głośnego filmu "Miasto Boga".
W budowanych na dziko osiedlach nędzy sześciomilionowego Rio de Janeiro żyje grubo ponad milion "favelistów".
Poza favelami jest to bezpieczne miasto, a Cariocas, tak zwani są mieszkańcy Rio de Janeiro, są miłymi ludźmi, którzy kochają piłkę nożną i siatkówkę.
Na plażach czy w parkach, gdzie znajduje się wiele boisk do piłki nożnej i siatkówki, panuje tłok.
W każdym z ulicznych barów jest telewizor i codziennie wieczorem Cariocas oglądają jakiś mecz. Wieczorne życie toczy się praktycznie na ulicy.
Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć
Rio de Janeiro.
02.10.2011
Z Elizą umówiliśmy się w Sokoliki na początku roku, ale zawsze coś zdołało nam pokrzyżować wspólny wyjazd.
Nieoczekiwanie udało nam się wyjechać jesienią i trafiliśmy na wymarzoną pogodę. W Sokolikach, po małym falstarcie,
gdy to wspinaliśmy się na innej skale niż zamierzaliśmy, przeszliśmy kilkanaście dróg, z których byliśmy zadowoleni.
Natomiast nasz rekonesans wspinaczkowy w
Rudawy Janowickie
okazał się długim spacerem turystycznym, przy okazji którego zwiedziliśmy
zamek Bolczów.
Niestety łatwych, ładnych tradów brak, a większość skał jest tam zarośnięta. Nie spotkaliśmy nikogo, kto by się wspinał.
Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Sokoliki.
18.09.2011
Umawiając się z Agatą na wspinanie w Tatrach nie przypuszczałem, że trafi nam się tak dobra pogoda.
Wspólnie zrobiliśmy kilka dróg na Granatach, Kościelcu i Zamarłej Turni, gdzie na Motykę dołączyła do nas Anka, a na Lewych Wrześniaków Jarek.
Naszą bazą było schronisko Murowaniec, oferujące w bufecie napoje wyskokowe pobudzające do intesywnego życia wieczornego.
Gdy dojechały Nela i Gabrysia życie towarzyskie przestało kończyć się wraz z zamknięciem bufetu,
bo dziewczyny miały sposób na zdobycie jeszcze jednego piwa :-) Najnowsze zdjęcia do obejrzenia w galeriach:
Granaty,
Kościelec,
Zamarła Turnia oraz
zdjęć krajobrazów Tatr Polskich.
30.08.2011
Dolomity słyną z wielkich ścian.
Ponad 100 lat temu pionierzy wytyczali klasyczne dziś drogi. Postanowiliśmy z Martą, że powtórzymy czwórkową drogę pierwszych zdobywców na
Cima Grande 2999 m. W 1869 roku stanęli na jej wierzchołku P. Grohmann, P. Selcher, F. Innerkofler.
Zanim jednak my stanęliśmy na szczycie najwyższej z trzech Cim, wspinaliśmy się na krótszych drogach. Rozpoczęliśmy od czwórkowej drogi na
Torre del Sella
- Via dei camini. Siedem urozmaiconych wyciągów, włącznie z ponad metrowym skokiem nad przepaścią, było niezapomnianą przygodą. Potem wspinaliśmy się na
Monte Popena
drogą Mazzorana-Adler oraz na
Torre di Falzarego drogami: na ścianie zachodniej i południowym filarze.
16.08.2011
Rzeka Słupia jest niewątpliwie jednym z ciekawszych szlaków kajakowych w Polsce. Spływ Słupią to wiele atrakcji naraz,
o czym przekonaliśmy się z Martą i Jankiem. Słupia w górnym odcinku ma charakter rzeki górskiej i tak jest oceniana wśród kajakarzy.
W jej środkowej części znajdują się zabytkowe elektrownie wodne i jeziora zaporowe. Spływ Słupią kończy się w
Ustce praktycznie na plaży, co daje możliwość wpłynięcia na
Morze Bałtyckie. Nam przytrafiła się także wywrotka i tylko refleks naszego trzyosobowego teamu uratował kanadyjkę,
która momentalnie nabrała wody przyparta bystrym nurtem do zagradzającego rzekę drzewa. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć
spływ Słupią.
07.08.2011
Weekendowy wypad na Jurę zakończył się zmianą pierwotnych planów. Za namową Krystiana i Krzyśka wspinaliśmy się w nieznanych mi dotąd skałach.
Straszykowa Góra koło Ryczowa to rejon wspinaczkowy, który stanowi kilka skał usytuowanych blisko siebie na szczycie wzgórza.
Gabi, Krzysiek i Krystian wspinali się powtarzając zrobione już wcześniej drogi,
natomiast dla Marty i dla mnie były to pierwsze kroki i przechwyty na nieznanych wcześniej liniach.
Straszykowa Góra krajobrazowo urzekła nas, a drogi wspinaczkowe przypadły do gustu.
Postanowiliśmy, że na pewno tam wrócimy, najlepiej znów w tym samym składzie :-) Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć
Straszykowa Góra.
28.07.2011
Spędziliśmy z Darkiem kilka dni w Hollentalu wykorzystując krótkie okno pogodowe na wspinanie. Udało się nam zrobić trzy wielowyciągowe, piątkowe drogi.
Pierwsze dwie: Peternpfad -V i Fensterlplatte +V na położonej w lesie niższej ścianie Stadlwand były łatwe orientacyjnie i ochrzciliśmy je
"leśnym wspinaniem" :-) Natomiast prawie 400 metrowa droga Richterweg -V na górnej ścianie Stadlwand to już typowo górskie wspinanie z rozległymi
krajobrazami na górne pasmo Hollentalu. Czas i ochota na dalsze wspinanie była, ale pogoda skutecznie nas przegoniła.
Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu o regionie oraz do obejrzenia galerii zdjęć
Hollental.
17.07.2011
Jadąc na weekend na Jurę zatrzymaliśmy się niedaleko Kielc podziwiając
zamek w Chęcinach.
Nie był to jedyny zamek który odwiedziliśmy, bo po sobotnim wspinaniu na Brzuchu Buddy na Górze Kołoczek, udaliśmy się na
zamek Ogrodzieniec,
kończąc niezaplanowane wizyty w zamkach w ten weekend. W niedzielę wspinaliśmy się w Skałach Rzędkowickich. Naszym łupem tradycyjnie padły łatwe drogi.
Tym razem Marta prowadziła ich sporo. W słoneczny, upalny dzień najprzyjemniej było wspinać się w Studnisku, gdzie zawsze mocno wieje i jest upragniony cień.
Na Zegarowej prócz wyślizganej skały koszmarem z każdą minutą stawało się palące słońce. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć
Rzędkowice.
29.06.2011
Tym razem udaliśmy się z Martą do Arco, niewielkiego miasteczka w północnych Włoszech, wokół którego jest ponad trzydzieści rejonów wspinaczkowych.
Po piętnastu godzinach spędzonych w samochodzie zaskoczeniem był fakt, że na żadnym z dwóch wielkich kempingów w Arco nie było wolnych miejsc.
Arco oferuje bardzo zróżnicowane wspinanie, od zupełnie połogich płyt o skąpej rzeźbie, do wspaniale ukształtowanych w żebra i dziury dachów.
Preferowaliśmy raczej płyty wspinając się na drogach wielowyciągowych na: Baone, Corno di Bo oraz Parete Zebrata.
Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu o regionie oraz do obejrzenia galerii zdjęć
Arco.
05.06.2011
Rzeka Wkra jest prawobrzeżnym dopływem Narwi, która wpływa do niej kilka kilometrów przed ujściem Narwi do Wisły.
Jest rzeką nizinną, raczej płytką zachowującą swój pierwotny charakter i poza górną jej częścią nie jest uregulowana.
Tuż przy jej ujściu do Narwi stoi sporo zabudowań, ale kilkanaście kilometrów w górę jej biegu można wypatrzyć orlika krzykliwego, czy bobry.
Niektóre brzegi są niskie, inne wysokie. Część jest goła, porośnięta szuwarami, ale po kilku zakrętach pokrywa się zbitym gąszczem krzaków.
Każdego roku wraz z nadejściem ciepłych dni Wkra przyciąga mnie jak magnes i są to miłe krótkie wypady. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć
Wkra.
22.05.2011
Pojechaliśmy z Martą w jej rodzinne strony. Ustka od kilku lat odzyskuje swój dawny blask, za sprawą rewitalizacji łącznie 40 budynków,
które tworzyły starą osadę rybacką z XIX wieku. W myśl usteckiego pomysłu nazywanego rewitalizacją, stare chaty burzy się zupełnie,
a na ich miejsce stawia nowe. Nie popierają tego etnografowie i historycy twierdząc, że "...z Ustki robi się taka bombonierka, cukiereczek bez wyrazu.
Po zakończeniu tych wszystkich prac to już nie będzie to samo miejsce..." Nie mi oceniać kto ma rację,
ale na pierwszy rzut oka Ustka wygląda o dużo lepiej niż jeszcze parę lat temu, gdy sprawiała wrażenie mało zadbanego, nadmorskiego kurortu.
Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Ustka.
04.05.2011
Wczoraj wróciliśmy z Chorwacji, gdzie wspólnie z przyjaciółmi Elizą i Arkiem udaliśmy się na wiosenny trip.
Naszym celem był Park Narodowy Paklenica, najbardziej znany w tym kraju region wspinaczkowy. Bliskość morza i pionowych, wielkich ścian sprawia,
że Paklenica
jest jednym z najbardziej wyjątkowych miejsc wspinaczkowych w Europie. Oprócz tych walorów liczyliśmy na ciepłą, słoneczną pogodę,
która niestety nie do końca nam dopisała. Wspinaliśmy się z Elizą i Martą w trójkowym zespole na łatwych, ale za to długich drogach wielowyciągowych.
Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu oraz do obejrzenia galerii zdjęć
Paklenica.
17.04.2011
Wypad w jurajskie skały z Elizą i Martą zapoczątkował nasz tegoroczny sezon wspinaczkowy. Rozpoczęliśmy od wspinania w Rzędkowicach.
Przeszliśmy kilka łatwych dróg dość szybko kończąc, bo zimno wygoniło nas ze skał.
Kolejnego dnia było już dużo cieplej i wspinaczka na Górze Zborów i Górze Kołoczek w słońcu była czystą przyjemnością.
Ostatniego dnia wspinaliśmy się na Turni Motocyklistów, która odchaszczona i częściowo obita przez KW Warszawa odzyskuje swój dawny blask.
Ostatnim akcentem była wspinaczka na skale Biblioteka. Żółta ścianka jest już tak wyślizgana, że wyceny biegnących tam łatwiejszych dróg są już historią.
Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć
Podlesice.
27.03.2011
Zima w Tatrach pozwala na samotne obcowanie z przyrodą, bowiem mało ludzi zapuszcza się wyżej w góry.
Kilka dni chodziliśmy po tatrzańskich dolinach, pracując nad kondycją. Pogoda nam dopisywała, było dość dużo słońca.
Pobyt w Tatrach Słowackich zakończyliśmy wejściem na Krywań. Podchodziliśmy od Szczyrbskiego Jeziora przez rozdroże przy Jamskim Stawie i Pawłowy Grzbiet.
Warunki mieliśmy dobre, dość mało śniegu, trochę słońca i nie wiało za mocno. Spotkaliśmy tylko jednego Słowaka na turach,
który podchodził z innej strony niż my. W drodze powrotnej już w Polsce obejrzeliśmy niestety tylko z zewnątrz
zamek Tropszyn.
Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Krywań oraz
Tatry Słowackie zdjęcia.
21.03.2011
Niżne Tatry zimą wyglądają imponująco, dlatego skusiliśmy się z Martą na jednodniowy wypad w ich najwyższe gniazdo, czyli na szczyty Chopok i Dumbier.
Podchodząc z Jasnej na Chopok już na wysokości Lukovej oczy nasze cieszyła panorama Tatr Wysokich.
Wyżej w zimowej szacie wspaniale wyglądały północne, strome skalne ściany, porozdzielane licznymi filarami i żlebami.
Na grani głównej czuło się, że Niżne Tatry zimą to naprawdę wymagające góry.
Zwłaszcza przekonać się o tym można, gdy nie ma się nart skiturowych, czy rakiet śnieżnych. Jednak cóż to byłaby za wędrówka zimą,
gdyby od czasu do czasu nogi nie zapadły się w głębokim śniegu :-) Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć:
Tatry Niżne.
28.02.2011
Tegoroczna zima trwa już trzy miesiące i poza dwoma krótkimi odwilżami, cały czas były dobre warunki do biegania na nartach w Puszczy Kampinoskiej.
W tym sezonie głównie biegaliśmy po Cichowążu, kampinoskich Karpatach i niedaleko wioski Wiersze.
Chyba za sprawą Justyny Kowalczyk przybyło miłośników biegówek, bo założonych śladów w Puszczy Kampinoskiej było prawie dwa razy więcej niż w poprzednim
sezonie. Co cieszy, bo biega się wtedy przyjemniej. Tak się złożyło, że w tym sezonie rzadko robiliśmy zdjęcia z naszych weekendowych eskapad
do Puszczy Kampinoskiej. Tym razem w galerii zdjęć
Puszcza Kampinoska na nartach biegowych
można zobaczyć tylko kilka nowo dodanych.
28.12.2010
Po raz drugi w tym roku udało nam się z Martą biegać na nartach nad Morzem Bałtyckim. Śniegu na Pomorzu było więcej niż w centralnej Polsce,
co jest rzadkością na polskim wybrzeżu. Mimo tego warunki do biegania na nartach były dość ciężkie.
W lesie i na wydmach górna warstwa śniegu tworzyła zmrożoną skorupę, która pod naszym ciężarem zapadała się.
Bardziej jednak przeszkadzał w bieganiu po samej plaży silny, przenikliwie zimny wiatr. Warunki takie sprawiły, że plaża była zupełnie pusta,
tylko do naszej dyspozycji. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć:
Narty biegowe nad morzem bałtyckim.
01.11.2010
Razem z Izą i Martą wybraliśmy się na krótki jesienny wypad poza Warszawę, do jednego z ciekawszych krajobrazowo miejsc na Mazowszu.
Radziejowice słyną z wyjątkowo uroczego zespołu parkowo-pałacowego i nie jest to przereklamowane miejsce. Doceniają je zwłaszcza artyści.
Organizowane są tu plenery malarskie, a także festiwale muzyki poważnej. Jesienią pałac w Radziejowicach jest już niedostępny dla zwiedzających,
a spacerowiczów w parku jest niewielu i właśnie wtedy bez zgiełku można się cieszyć tym miejscem. Zapraszam do obejrzenia zdjęć w galerii zatytułowanej
Radziejowice.
03.10.2010
Żelazowa Wola najładniej wygląda jesienią, gdy park otaczający dworek mieni się paletą kolorów.
Iza zabrała nas na weekendową wycieczkę do odremontowanego muzeum Chopina. Kto wcześniej tu bywał od razu spostrzeże zmiany.
Powstał nowoczesny budynek recepcyjny o elewacjach z polnych kamieni, drewna kanadyjskiej daglezji i szkła.
Prowadząca od bramy do dworku aleja nie jest jak dawniej zalana asfaltem, lecz wysypana drobnym żwirem.
Spacerując po parku nie zatykamy już nosa, zbliżając się do przepływającej przez jego teren Utraty.
Zapraszam do obejrzenia zdjęć w galerii zatytułowanej
Żelazowa Wola.
ARCHIWUM WIADOMOŚCI
motto
-
"Czasami myślę, że wspinam się dlatego, aby przekonać się, jak droga jest mi nasza szara codzienność.
Wracając poznaję, jak smakuje kubek gorącej herbaty po dniach pragnienia, sen po wielu nieprzespanych nocach, spotkanie z przyjaciółmi po długiej samotności, cisza po godzinach przeżytych w przeraźliwej wichurze."
Wanda Rutkiewicz


