W I A D O M O Ś C I
23.08.2010
Okolice Zbójnickiej Chaty były terenem naszego działania podczas krótkiego wypadu w Tatry Słowackie. Razem z Darkiem upatrzyliśmy sobie linie wspinaczkowe, które warto by przejść. Ograniczenie czasowe zmusiło nas do wyboru jednej z nich. Siedmiowyciągowa Droga Motyki na Ostry Szczyt to jedna z ładniejszych tatrzańskich dróg wspinaczkowych i ona stała się naszym celem. Mieliśmy dużo szczęścia wspinając się w pięknej pogodzie. Nie spiesząc się mogliśmy cieszyć się wspinem i tatrzańskimi krajobrazami. Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu TATRY SŁOWACKIE oraz galerii zdjęć zatytułowanej WSPINANIE OSTRY SZCZYT.
15.08.2010
Marysia i Paweł poznali urok wspinania w skale. Wybraliśmy się razem w Góry Świętokrzyskie do dawnego kamieniołomu Stokówka, który świetnie zagospodarowali kieleccy wspinacze. Stokówka to kameralny rejon wspinaczkowy, który oferuje około 80 dróg jednowyciągowych, z czego 50 to drogi obite. Ich trudności wahają się od III do VI.5, a najdłuższe dochodzą do 18 metrów. Nam to miejsce przypadło do gustu i na pewno tam wrócimy. Marta odgraża się, że będzie to szybko, bo zostało jej kilka dróg, które pragnie poprowadzić. Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu STOKÓWKA oraz galerii zdjęć zatytułowanej WSPINANIE STOKÓWKA.
03.08.2010
Tym razem w Dolomity pojechaliśmy z Martą w środku lata i niestety nie trafiliśmy na wymarzoną pogodę. Było na zmianę słonecznie i deszczowo. Wspinanie rozpoczęliśmy w grupie Nuvolau na turni skalnej Torre Anna, przechodząc czterowyciągową, czwórkową drogę Del Camino. W rejonie Nuvolau wspinaliśmy się jeszcze na Punta Dallago drogą Della Vipera oraz zaliczyliśmy wycof z drogi Alvera na Monte Averau. Pomiędzy przelotnymi deszczykami wspinaliśmy się na Cinque Torri wchodząc na Torre Grande łatwą, kilkuwyciągową drogą pierwszych zdobywców. Natomiast na Lagazuoi zrobiliśmy dwie dłuższe drogi: Vonbank oraz Ardizzon.
18.07.2010
Rzeka Wkra to moje ulubione, wekeendowe miejsce ma Mazowszu. Tym bardziej po wyjęciu ręki z gipsu, gdy najlepiej rozćwiczyć ją w wodzie. W lipcu spędzałem nad Wkrą sporo czasu. Brak wspinania rekompensowało mi pływanie wpław pod prąd rzeki, a wieczorne ognisko z przyjaciółmi było miłym akcentem kończącego się dnia. Niestety z żalem patrzyłem na przepływające kajaki, bo rzeka Wkra jest wymarzonym miejscem na spływ. Niestety nie da się przyśpieszyć gojenia ręki :-( Pozostaje uzbrojenie się w cierpliwość. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć RZEKA WKRA oraz do przeczytania artykułu o rzece Wkrze.
13.06.2010
W kolejny weekend razem z Martą pojechaliśmy w Skały Olsztyńskie. W sobotę poszliśmy wspinać się na Niwki, gdzie przy skale o wdzięcznej nazwie Dziewica poznaliśmy Kingę i dwóch Michałów. Tak nam się razem miło gawędziło, że skończyło się wspólnym wspinaniem przy zamku Olsztyn, a kolejnego dnia na Górze Biakło. Dużo chodziliśmy na własnej asekuracji, robiąc czwórkowe i piątkowe klasyki. Najwięcej zachwytów wzbudziła linia Wysoka Czwórka na Górze Biakło, której główne trudności poprowadzone są w ekscytującej ekspozycji. Z tego wyjazdu zamieściłem kilka nowych zdjęć w istniejących galeriach: WSPINANIE NIWKI, WSPINANIE PRZY ZAMKU OLSZTYN oraz WSPINANIE GÓRA BIAKŁO.
07.06.2010
W długi weekend wspinaliśmy się z Martą na Wzgórzu 502 pod Krakowem i w Rzędkowicach. Niestety ringi na Wzgórzu 502 są nadal pobrudzone za sprawą psychola, któremu latami ta zabawa się nie nudzi. Pobyt jednak można zaliczyć do dość udanych, bo udało mi się on-sightem poprowadzić szóstkową drogę Cebulowy okap. Natomiast w kolejne dni działaliśmy w Rzędkowicach, gdzie powtarzaliśmy drogi wcześniej już przez nas chodzone. W poniedziałek, gdy skały opustoszały, udało się nam wreszcie dostać do obleganych prawie w każdy weekend dróg na Turni Lechwora. Na wędkę zrobiłem Filar Lechwora i Komin Lechwora. Zamieściłem kilka nowych zdjęć w galerii WSPINANIE WZGÓRZE 502.
30.05.2010
W ostatni wekeend maja wraz z Weroniką, Elizą i Martą pojechaliśmy wspinać się na Jurę w rejony, w których dość dawno nie byłem. W sobotę odwiedziliśmy Skały Mirowskie, które po ubiegłorocznym oczyszczeniu z drzew i chaszczy nabrały blasku i dopiero teraz widać w pełni ich urok. Natomiast w niedzielę wspinaliśmy się na popularnej ostatnio Skale Apteka, gdzie po niedawnej wymianie obicia przez UKA, w weekendy robi się teraz tłoczno. Trudno się dziwić, bo potencjał Skała Apteka ma wciąż spory, a i każdy tu może znaleźć dla siebie drogi o różnej skali trudności. Zamieściłem kilka nowych zdjęć w galeriach: WSPINANIE SKAŁA APTEKA oraz WSPINANIE MIRÓW.
17.05.2010
Jadąc z Warszawy do Ustki można przy okazji, nie zbaczając z drogi zwiedzić trzy wybudowane jeszcze przez rycerzy zakonnych spod znaku krzyża zamki. Pierwszym z nich jest zamek Golub Dobrzyń, którego chyba największą ciekawostką jest stojąca na podzamczu wielka armata tzw. kolubryna Kmicicowska grająca w filmie Potop. Kolejnym jest zamek Radzyń Chełmiński, który uważany był drugim co do wielkości zamkiem w państwie krzyżackim zaraz po Malborku. Ostatni leżacy już na kaszubach zamek Bytów to gotycka warownia, nadająca niewielkiemu miasteczku wyjątkowego uroku. Nowoczesny na owe czasy zamek Bytów pełnił rolę strażnicy granicznej.
03.05.2010
Wracając z Jasenika zatrzymaliśmy się z Martą na opolszczyźnie, by zwiedzić zamek Moszna. Zbudowany na przełomie XIX i XX wieku przypomina architekturą filmy Walta Disneya, z daleka wygląda niczym teatralna dekoracja. Bajkowego uroku nadaje zamkowi dokładnie 99 wież i wieżyczek, a także duża ilość detali w postaci lwów, sowy, czy niedźwiedzia. W najwyższej wieży zamku znajduje się szkielet człowieka, który został tam umieszczony przez uczniów jednej ze szkół wiele lat temu, do dziś jest on jedną z atrakcji. Oprócz bajkowego zamku, wrażenie robi ogromny park ze stawem. Zapraszam do przeczytania kilku zdań i obejrzenia galerii zdjęć ZAMEK MOSZNA.
02.05.2010
Lubię się wspinać u braci Czechów, bo skąpo obite drogi o mocnych wycenach są dobrą weryfikacją aktualnej formy, a to pokazuje na co można się porwać w danym sezonie. Poza tym jest tu jakaś magia, bo jak wytłumaczyć fakt, że moja Partnerka, gdy zabieramy się do jedzenia po wspinie, sama otwiera i podaje mi piwo? Przecież na co dzień w domu tak nie mam :-) Wracając do wspinania, to byliśmy w regionach wspinaczkowych: Vyhlidka Vrbno pod Pradedem oraz poznanym przez nas już wcześniej Certovy Kameny. Vyhlidka nas zaskoczyła wyjątkowo mocnymi nawet jak na Czechy wycenami. Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu: VYHLIDKA VRBNO POD PRADEDEM.
29.04.2010
Jadąc z Wrocławia w Jaseniki zatrzymaliśmy się w starej wsi Henryków, w której kiedyś mieściło się opactwo Cystersów. Ten kompleks klasztorny tworzy jakby oddzielony od reszty wsi świat. Najpiękniej wkracza się do dawnego opactwa przez bramę Górną, schodząc po lekkim pochyleniu w dół brukowaną uliczką. W tym momencie miałem uczucie, jakby cofnął się czas. Cisza, spokój, stare mury i przylegający do klasztoru park pobudziły mnie do zadumy, czy przypadkiem dzisiejszy pęd życia, w którego jestem trybach, nie okrada mnie z chwil, których powinnienem mieć więcej, by żyć w harmonii z tym o czym marzę i do czego dążę. Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu: HENRYKÓW OPACTWO CYSTERSÓW.
28.04.2010
Lubię stare miasto we Wrocławiu, ale jest też miejsce bardzo blisko starówki, które koniecznie trzeba odwiedzić. Wrocławski Ostrów Tumski jest jednym z wyjątkowo klimatycznych miejsc w Polsce. Będąc tam odniosłem wrażenie, że jest to miejsce wręcz stworzone do niekończących się romantycznych spacerów po tej najstarszej dzielnicy Wrocławia. Dlatego nie zdziwił mnie fakt, że właśnie z tą dzielnicą związana jest tradycja zakochanych wrocławian. Pary zakochanych zatrzaskują na moście Tumskim kłódki ze swoimi imionami, a kluczyk wrzucają do Odry, co ma sprawić, że ich uczucie będzie nierozerwalne. Zapraszam do przeczytania kilku zdań i obejrzenia galerii zdjęć WROCŁAW OSTRÓW TUMSKI.
31.03.2010
Wczoraj zakończyliśmy trzytygodniową podróż po Meksyku. Wspomnienia mamy wspaniałe, kuchnia była wyśmienita, ale największe wrażenie zrobili na nas Meksykanie, którzy są bezinteresownie pomocni i uśmiechnięci. Zapytany o drogę na ulicy w małym miasteczku mężczyzna pojechał z nami ładnych kilka kilometrów by pokazać jak przejechać zawiły fragment drogi, po czym nie chciał by go odwieźć, kwitując to stwierdzeniem - no problem, wrócę sobie autobusem. Minusem są niestety sterty śmieci zalegające na poboczach dróg. Na szczęście w najładniejszych miejscach Meksyku jest ich już mniej. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć MEKSYK oraz przeczytania artykułu PODRÓŻ PO MEKSYKU.
26.03.2010
Park Narodowy El Chico Hidalgo był kolejnym punktem pod znakiem wspinania w czasie naszej meksyńskiej eskapady. Najbardziej rzucającą się w oczy różnicą była ilość ludzi. Na Pena de Bernal nie spotkaliśmy ani jednego zespołu, natomiast w El Chico Hidalgo było już trochę wspinaczy, choć o tłoku nie może być mowy. Sam wspin był przyjemny, lecz ogródek skalny Las Ventas położony na 3000 metrów jest propozycją dla lubiących się wspinać raczej na drogach jednowyciągowych z krótkimi, nieco bulderowymi trudnościami. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć WSPINANIE EL CHICO HIDALGO oraz do przeczytania artykułu o rejonie wspinaczkowym EL CHICO HIDALGO.
23.03.2010
Po prawie dwóch tygodniach podróżowania po Meksyku dojechaliśmy do miasteczka San Sebastian Bernal, które leży u podnóża drugiego co do wielkości skalnego monolitu na świecie. Pena de Bernal był naszym głównym celem wspinaczkowym w Meksyku. Razem z Martą po przewspinaniu wyjątkowej urody, 9 wyciągowej drogi Bernalina, ku naszej radości stanęliśmy na szczycie tego trudno dostępnego monolitu. Z działalności wspinaczkowej na Pena de Bernal głęboko w naszej pamięci utkwiła także inna piękna wspinaczkowa linia, 5 wyciągowa droga Variacion del Diedro. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć WSPINANIE PENA DE BERNAL oraz przeczytania artykułu o rejonie wspinaczkowym PENA DE BERNAL.
28.02.2010
Przypinając narty biegowe nad Morzem Bałtyckim zamknęliśmy tegoroczny sezon. Pomysł wydawał nam się trochę egzotyczny, a ponieważ nadeszła już odwilż do końca nie byliśmy pewni, czy uda nam się pobiegać. Udało się i było fajnie. Potencjał terenów nadmorskich na dłuższe czy krótsze eskapady na biegówki jest spory. Niestety śnieżne i mroźne zimy, takie jak tegoroczna, są rzadkością. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: NARTY BIEGOWE NAD MORZEM BAŁTYCKIM.
31.01.2010
Każdą wolną chwilę w styczniu wykorzystywałem, by biegać na nartach. Tegoroczna zima na Mazowszu jest śnieżna, mroźna i w Puszczy Kampinoskiej panują doskonałe warunki na narty biegowe. Razem z Martą jeździliśmy do Puszczy Kampinoskiej na narty biegowe, gdzie odbyliśmy kilka krótszych i dłuższych eskapad. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: PUSZCZA KAMPINOSKA NARTY BIEGOWE.
01.01.2010
Ustka w ostatnich dniach starego roku nie przybrała zimowej szaty. Tuż przed sylwestrem chwycił lekki mróz, ale brak śniegu zniweczył nasze plany biegania na nartach po plaży. Zamiast biegać dużo chodziliśmy po Ustce i jej okolicach. Orzechowska Wydma, czy długie, nadmorskie spacery nad klify pomiędzy Orzechowem Morskim, a Rowami były dla nas frajdą. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: USTKA oraz ORZECHOWSKA WYDMA.
ARCHIWUM WIADOMOŚCI