2009.10 - po przejechaniu ponad 2000 kilometrów docieramy w Les Calanques do miasteczka Cassis. Nieoczekiwanie psuje się pogoda :-( na szczęście na jedyne trzy dni. Idziemy do perły Kalanek - wąskiej zatoczki morskiej zwanej En Van. Grande Aiguille to 30 metrowa skalna iglica. Wspinamy się na południowej ścianie Grande Aiguille. Widok na Grande Aiguille z jednej z powyższych ścian sektora Pouce, w którym biegnie kilka dróg wielowyciągowych. Wspin w sektorze Sirene, na czterowyciągowej drodze Pilier de la Sans Nom - trudności 5a. Na ostatnim stanowisku. Widok na zatoczkę En Van po wspinaniu na skalną iglicę Petite Aiguille. Wspin w kolejnym sektorze Saphir położonym w rejonie En Van. Pierwszy wyciąg. Pięciowyciągowa klasyczna droga La Saphir jest bardzo zróżnicowana, drugi wyciąg biegnie łatwą granią. Try ostatnie wyciągi biegnące górną częścią ściany znów są trudniejsze. Wspin na ostatnim wyciągu w kopule szczytowej Saphir. La Gardiole jest regionem z postrzępionymi turniami skalnymi, do którego zalicza się także En Van. Znowu wspinamy się w sektorze Sirene, tym razem na pięciowyciągowej drodze Sirene Liautard, śmiało poprowadzonej po lewej stronie imponującego filara. Odwiedzamy kolejny region wspinaczkowy w Les Calanques - Sormiou, nazwany tak od małego portu, położonego u głęboko wciętego fiordu. Wokół sterczą białe ściany oferujące mnóstwo wspinania, ale dojście nie jest proste i czasami trzeba korzystać z ubezpieczeń. Wspaniałe płyty skalne wyrastają praktycznie prosto z morza. Wspinamy się na wyjątkowej urody drodze Diedre Guem. Biegnie po połogiej płycie, pięknym zacięciem, o południowej wystawie nad samym morzem. Wyjście na ostatnim wyciągu. Widoki z samej góry są zachwycające. Tym razem wspinamy się w regionie Les Goudes położonym bliżej Marsylii. Tu drogi wielowyciągowe robią większe wrażenie, podejścia pod ścianę są dłuższe, a sama ściana potężniejsza. Północna ściana jest dość posępna, ale jej rzeźba wyjątkowo nadaje się na osadzanie własnych przelotów. Widok z góry na położoną w dole osadę Les Goudes. Zjeżdzamy na drugą, słoneczną, południową stronę. Oglądamy południowozachodni wspaniały filar, a potem się nim wspinamy. Niestety zabrakło czasu i samozaparcia by go w całości pokonać. Les Goudes w całej okazałości. W dzień restowy oglądamy Les Calanques od strony morza, wypatrując kolejnego celu. Potężna ściana półwyspu Castelvieil, którędy biegną słynne trawersy. Można podpłynąć morskim kajakiem, a potem z niego zacząć się wspinać. Potężna Candelle. Fiord, a zarazem mały port Morgiou. W ten rejon wrócimy, by zmierzyć się z imponującą ścianą Le Cret Saint Michel. Z morza jest zupełnie inna perspektywa. Trudno zdecydować się co wybrać, a na wszystkie ściany niestety nie starczy czasu :-( Wielki filar na La Concave następnego dnia niestety nas pokona. Wielkie klify. Devenson to olbrzymia ściana skalna oddzielona przełęczą od półwyspu Castelvieil, którego ściany są nie mniej okazałe. Port w uroczym miasteczku Cassis. Z Luminy idziemy pod wielki filar na La Concave. Przechodzimy pod wielką ścianą Candelle i podchodzimy via ferratą pod filar. W drodze powrotnej przechodzimy z drugiej strony Candelle. Z przełęczy widać zespoły wspinające się granią. Ściany szczytowe Candelle w zejściu z przełęczy. Filarem biegnie najsłynniejszy klasyk w Les Calanques, droga Gastona Rebuffata Arete de Marseille. Łańcuchy podobnie jak w Tatrach, choć to tylko kilkaset metrów nad poziomem morza. Imponującą ściana Le Cret Saint Michel, na której wspinaliśmy się na drodze La Paroi Noire. Zejście z pod ściany do Morgiou.
|