www.albumwypraw.waw.pl

WSPINANIE METEORY



2009.08 - po przejechaniu ponad 2000 kilometrów docieramy w Meteory do wioski Kastraki.



Na kempingu Vrachos zaskakuje nas widok basenu, okaże się bardzo przydatny w czasie codziennego, popołudniowego restu.



Pierwszą drogę czwórkową Sudostvariante robimy na turni skalnej Doupianifels. Jest to w 100% trad na trzech pierwszych wyciągach.



Na pierwszym wyciągu asekuracja była tylko z oblaków, na drugim w rysie siadały kości.



Następnego dnia wspinamy się z Martą i Januszem w trójkowym zespole na turnię skalną Ambaria.



Droga Sudwestkante ma cztery wyciągi, w tym jeden wyceniony jest na piątkę w skali UIAA. Oblaki umożliwiają asekurację.



Ambaria - kopuła podszczytowa.



Widoki ze szczytu urzekają.



Marta zjeżdża kluczowym momentem drogi.



Trzeciego dnia wspinamy się we dwójkę na górze Gaitanassa pokrytej wielką skalną płytą, czwórkową drogą Rentnervergnugen.



Znajduje się ona ponad 10 kilometrów na północ od grupy Meteorów.



Marta kończy ostatni, czwarty wyciąg.



Czwartego dnia porywamy się na najwyższą skalną turnię Meteorów - Grosse Heilige.



Wcześnie rano jesteśmy już powyżej przełęczy, nad którą góruje turnia rozpraszająca kobiece myśli.



Tym razem jest więcej podejścia.



Wspinanie na piątkowej drodze Kalambakawand jest zupełnie inne niż na większości dróg w Meteorach.



Tu jest więcej możliwości na osadzenie friendów i kości.



Końcówka drogi na szczyt najwyższej turni Meteorów - Grosse Heilige.



Widok na przełęcz i turnię rozpraszającą kobiece myśli.



Radość ze wspinu, pozostają już tylko zjazdy.



Grosse Heilige w wieczornym świetle.



Wracamy na skalną turnię Doupianifels we dwójkę z Martą, tym razem z innej strony.



Najpierw wspinamy się dwuwyciągową, cenioną na pięć plus, piękną drogę Ostria,



a zaraz po niej przechodzimy pobliską także dwuwyciągową i cenioną na pięć plus drogę Isidoria.



Wcześniej ze szczytu Ambarii wypatrzyłem fantastyczną linię na ostrzu kanta turni za klasztorem.



Udało mi się namówić Martę na szóstkowe trudności i we dwójkę wspinamy się na trzywyciągowej drodze Anapafsaskante na ostrzu kanta turni za klasztorem.



W Meteorach jest zwyczaj umieszczania na szczycie turni puszek szczytowych z księgą wejść.



Wspinanie na drodze Anapafsaskante kończymy zjazdami wzdłuż lini wejścia.



Ósmy dzień wspinu tym razem na eksponowanej turni Deltasporn. Start z samego podnóża.



Marta wynalazła piękną, długą drogę Der Vierte Pfeiler cenioną na pięć plus.



Pierwszy wyciąg to wspaniałe, powietrzne wspinanie w niesamowitej scenerii.



Kolejny to techniczna praca nóg połączona z balansem ciała.



Na tych drogach nie można się spieszyć, bo standartem jest, że podczas robienia kilkuwyciągowej drogi pod nogą urwie się maleńki stopień.



Raczej trzeba zapomnieć o porządnych klamach czy chwytach, ręce służą tam w większości do podpierania.



Obicie dróg w Meteorach jest raczej oszczędne.



Większa część kantu, którym poprowadzona jest droga Der Vierte Pfeiler. Dwa małe punkciki w górnej części turni Deltasporn to my.



Oj :-) poprowadzenie tej drogi sprawiło mi dużo frajdy.



Na piątkowej, trzywyciągowej drodze Schmale Wand - turnia Heiliggeistwachter. Marta jest przerażona kruchością skały w kluczowych trudnościach.



Na ostatnim stanowisku, nad kluczowymi trudnościami.



A w książce wejść znów nie ma śladu po polskich wpisach.



Widok na północną grupę Meteorów ze szczytu turni Heiliggeistwachter.



Turnia Heiliggeistwachter. Po jej przetrawersowaniu zjeżdzaliśmy wzdłuż szóstkowej drogi Sudwestkante.



Monastyr Agios Antonios.



Dawne pustelnie.



Widok na cztery klasztory, od lewej: monastyr Agios Nikolaos, monastyr Roussanou, monastyr Varlaam i monastyr Metamorphosis.



Monastyr Agia Triada, w dole widać miasto Kalambaka.



Monastyr Roussanou, a w głębi monastyr Agios Nikolaos.



Monastyr Agios Stefanos.



Z lewej monastyr Varlaam i monastyr Metamorphosis.



W lasach często można natknąć się na zółwia.

Opis rejonu wspinaczkowego Meteory - topo.


www.albumwypraw.waw.pl