22 października 2008 roku - Marty urodziny - dojeżdżamy do rejonu wspinaczkowego Kapetaniana na Krecie. ![]() Nasz cel - wybitny, najładniejszy szczyt Krety - Mount Kofinas. Na podejściu towarzyszą nam kozły. W dole na 800 metrach powyżej morza widać wioskę Kapetaniana. Północna ściana Mount Kofinas. Rozpoczynamy wspin połogą, trójkową ścianką. Łatwiejszy teren na drugim wyciągu, niestety krucho. Niespodziewaliśmy się tak silnego i zimnego wiatru. W północnej ścianie praktycznie zawsze jest cień. Marta za skałą chroni się przed wiatrem. Mimo, że wapień, to tarcie doskonałe. Z szerokiej półki atakujemy lite, w górze lekko przewieszone płyty. W mocno czwórkowym terenie z plecakiem i w dodatku w butach trekingowych trochę trudno, ale moc tarcia jest z nami. Jakoś to trzeba przejść, choć robienie własnych wariantów nie zawsze jest proste. Czy ten uśmiech przypadkiem znaczy - koniec trudności, teraz wiem, że mam urodziny. Zaduma nad pięknem południowej ściany. 1200 metrów niżej widać morze. Oj tu nie wieje, świeci słońce i skała bardziej lita, szkoda, że działaliśmy bez topo. Urodzinowiec też chcę popatrzeć na południową ścianę Mount Kofinas :-) Na szczycie mała kapliczka, a trzy metry wyżej nad nią krzyż. Dzwon działa :-) W samym środku urodzin na samym szczycie. Płytami w dół. Zejście turystyczne. Czym niżej tym teren prostszy. Marta poluje lupą na kozła i jak widać robi to skutecznie. Mount Kofinas jeszcze raz w całej okazałości. Maleńka górska wioska Kapetaniana zawieszona 800 metrów ponad poziomem widocznego w dole morza.
|