ARCHIWUM WIADOMOŚCI



2017 ROK


03.09.2017
Durny Szczyt to jeden z najwyższych, czwarty pod względem wysokości, wybitny szczyt Tatr. Od dawna miałem ochotę na wspinanie się południowo-zachodnim filarem tej góry. Andrzeja nie musiałem długo namawiać, spojrzał na filar i mieliśmy już plan. Droga ta jest długa i niezbyt łatwa orientacyjnie na starcie. Nie ma na niej praktycznie nic pozostawionego przez poprzedników. Na pierwszym wyciągu w trudnościach był wbity tylko jeden hak. Droga była piękna i na długo zostanie w mojej pamięci. Następnego dnia wspinaliśmy się na Żółtej Ścianie drogą Korosadowicza. Popularna wśród taterników turnia ma drogi częściowo ubezpieczone. Droga Korosadowicza to lita, piękna linia, tylko czy nie za dużo na niej obicia?

16.08.2017
Pogoda zburzyła nasze plany i zarazem wytyczyła plan działania na ostatni etap naszego wspinaczkowego tripu. Wyszło słońce i wyschły płyty w Grimsel. Tam się udaliśmy i wspinaliśmy się na przepięknej drodze Schnaggaslider. Załamanie pogody w Alpach znowu nadciągało z zachodu. Dlatego po zrobieniu drogi Jugendweg w rejonie Sustenpass, udaliśmy się w Alpy Glarneńskie na wschodzie Szwajcarii. Wspinaliśmy się na ścianie Bruggler. Droga Silvestr była ostatnią wielowyciągówką w jaką udało się wbić. Mało było wspinania, bo pogoda nie dopisała. ALE MY TU JESZCZE WRÓCIMY :-)

11.08.2017
Jagihorn to szczyt jak na Alpy zaledwie trzytysięczny, ale ma wielką, skalną ścianę, która czaruje wspinaczy. Ściana ma wystawę południową, co na takiej wysokości jest wielką zaletą w słoneczny dzień. Załamanie pogody pozbawiło nas szansy na zrobienie jednej z dróg na tej ścianie. Niestety nie było nam dane nawet wejść w ścianę. Nie tym razem, ale postanowiliśmy z Martą, że w to miejsce wrócimy.

08.08.2017
Wybraliśmy się z Martą w Alpy. Szwajcarska Jura była pierwszym miejscem naszego tripu. W tym regionie wspinaliśmy się na Egerkinger Platte. Drogi wspinaczkowe mają tam kilka wyciągów i poprowadzone są płytami, gdzie próżno szukać chwytów. Kolejny przystanek zrobiliśmy w Alpach Vaud. Podejście przez górskie hale pod ścianę szczytu Rocher de La Latte, już było bardzo widokowe, a dodając do tego niesamowitą fakturę skały, wspinanie w tym miejscu było niesamowite. W Alpach Vaud chcieliśmy zrobić jeszcze jedną dużo dłuższą i poważniejszą drogę na szczyt Miroir d'Argentine. Niestety tegoroczne lato w najwyższych górach Europy było wyjątkowo deszczowe. Czekając na kolejne okno pogodowe zwiedziliśmy pobliski, średniowieczny zamek Chillon, który uważany jest w Szwajcarii za najczęściej przyciągający turystów zabytek.

29.07.2017
Wspinaliśmy się z Darkiem w grani Granatów Wielickich. W Tatrach przestało padać, zrobiło się okno pogodowe i udało nam się tam zrobić dwie drogi wspinaczkowe. Pierwsza z nich to Jubilejná, prowadząca prawą granią na turnię Wielicki Ząb. Linia jak na Tatry dość szczodrze obita. Druga droga Cez výlom (Przez Obryw), prowadziła na Wielicką Basztę. Jest to jeden ze słowackich, tatrzańskich klasyków, bardzo ciekawie omijający trudności ściany. By było ciekawie drogę poprowadzili Polacy. Na koniec zrobiliśmy drogę Pravou časťou platne, w Dolinie Młynickiej na Ścianie pod Skokiem.

16.06.2017
Portugalia ma jedno z najpiękniejszych wybrzeży w Europie. W zachodniej części kraju - region Alentejo oraz południowej - Algarve, poprowadzone są ścieżki wzdłuż klifów, którymi można maszerować wybrzeżami: Costa Vicentina i Costa Dourada. Znakowany szlak turystyczny Rota Vincentina jest wyjątkowo atrakcyjnie poprowadzony. Krajobraz zmienia się, piaszczyste plaże długie na kilometr otoczone piasczystymi wydmami, potrafią kończyć się skalistym fragmentem wybrzeża. Klify w niektórych miejscach przekraczają 100 metrów wysokości. Najlepiej oglądać je wówczas z łodzi, wpływać do skalnych grot, które dostępne są tylko z wody.


07.06.2017
Pierwszy raz wspinalismy się z Martą na owianych chłodną atlantycką bryzą portugalskich klifach na zachód od Lizbony - rejon Farol da Guia. Gdyby nie ta bryza ciężko byłoby się wspinać w słońcu. Poprowadzone w wapieniu drogi jednowyciągowe były ładne, ale wyceny ich są zaniżone. Podobnie było w Sintrze. Wspinając się piątkową drogą miałem wrażenie, że to szóstka. Oczywiście Sitra to zupełnie inne wspinanie. Granitowe płyty bardziej podobały mi się, a drogi tam były dłuższe, dochodziły do 90 metrów i niektóre z nich miały 3 wyciągi - jak droga Grande Cascata.

28.05.2017
Wybraliśmy się z Mateuszem na weekend w niewysokie, ale ciekawe wspinaczkowo Lądeckie Skałki. Położone są w bardzo urozmaiconym turystycznie terenie. Już w XIX w. poprowadzono wokół zdroju sieć dróg leśnych, ponieważ spacery ówcześni lekarze zalecali jako nieodłączną część kuracji. Wówczas skałki stanowiły wielką atrakcję krajoznawczą, dzięki udostępnieniu ich szczytów jako punktów widokowych. Takim miejscem do dzisiaj jest Trojan, z którego platformy można podziwiać panoramę Lądka i prawie całego Masywu Śnieżnika. To była jedna z kilku skał, na których się wspinaliśmy.

19.05.2017
Liwiec to urocza rzeka płynąca na Mazowszu, która niedaleko miejscowości Kamieńczyk wpływa do Bugu. Ponieważ jest dość płytką rzeką, to latem często jej poziom wody uniemożliwia spływ. Dlatego wybraliśmy się z Martą w maju i kajakiem przepłynęliśmy z miejscowości Urle do Kamieńczyka. Liwiec na tym odcinku ma dość zmienny charakter, czasami przepływa przez łąki, ale częściej można podziwiać piękne, zazwyczaj sosnowe lasy. Co jakiś czas można odpocząć na piaszczystej plaży. Płynąc nie spotkaliśmy nawet jednego kajaka, co oczywiście nas nie zmartwiło :-)


14.05.2017
Pojechaliśmy z Martą w Góry Choczańskie. Naszym celem nie był ich najwyższy szczyt Wielki Chocz, ale niższy, trudniej dostępny Sokol. Chcieliśmy przewspinać na jego południowej, skalnej, prawie 150 metrowej ścianie, jedną z nielicznych dróg. Docierając pod ścianę zrozumieliśmy, dlaczego próżno szukać w internecie jakichkolwiek informacji o południowej ścianie Sokola. Samo podejście jest długie i zmusza do przedzierania się przez gęsty las, gdzie jedynymi ścieżkami są te wydeptane przez zwierzęta. Skała jest bardzo krucha i to zniechęciło nas, by wbić się w ścianę. Wracając wspinaliśmy się na Jurze: w Dolinie Kobylańskiej i Łutowcu.

07.05.2017
Nie spodziewaliśmy się z Martą, że tak szybko wrócimy w masyw górski Els Ports w Górach Iberyjskich. Duże skalne ściany nie dały o sobie zapomnieć i jak magnes nas przyciągnęły. Gronsa to pierwsza ściana, na której się wspinaliśmy. Piątkowa droga Salshishes Tibetanes miała 8 wyciągów, poprowadzonych w większości płytami. W tej ścianie wspinaliśmy się jeszcze piątkową drogą Caspa Caries, która była odrobinę ładniejsza, dłuższa i trudniejsza niż Tibetanes. W Estrets wspinaliśmy się jeszcze na kilku krótszych drogach, do 100 metrów, na ścianie Lespill. Potem zrobiliśmy piątkową drogę na położonym w innej części gór Els Ports, spektakularnym szczycie Roques del Masmut. Pobyt w Els Ports zakończyliśmy na szczycie Roques de Benet - wizytówce tych gór.

Wracając do Barcelony zatrzymaliśmy się na jeden dzień w Montserrat z zamiarem wspinania się. Niestety pogoda ten plan zniweczyła. W mżawce weszliśmy turystycznie na szczyt Sant Jeromi, prowadzi na niego szlak, który można zobaczyć na filmie.


14.04.2017
Najpiękniejsze zakątki widokowe Pienin można zobaczyć nie tylko spływając tratwą przełomem Dunajca, ale także wybierając się na wycieczkę rowerem. Wypożyczyliśmy rowery w Szczawnicy i ruszyliśmy z Martą Drogą Pienińską w stronę Czerwonego Klasztoru na Słowacji. Zatoczyliśmy pętlę jadąc przez wieś Leśnicę, położoną nad nią widokową przełęcz pod Tokarnią, z której roztaczał się piękny widok na Pieniny. Następnie przez Wielki Lipnik zjechaliśmy do Czerwonego Klasztoru i Drogą Pienińską podziwiając przełom Dunajca wróciliśmy do Szczawnicy. Polecam, ale koniecznie przy dobrej widoczności.

08.04.2017
Dolina Chochołowska w kwietniu przyciąga tłumy. Magnesem są kwitnące krokusy, które na polanach niedaleko schroniska tworzą fioletowy, kwietny dywan. To jeden z najpiękniejszych widoków w Tatrach, który zachęcił nas do spaceru doliną. Kolejnego dnia wybraliśmy się na słowacką stronę Tatr, by tym razem odpocząć od tłumów turystów. Ze Zwerowki podeszliśmy na przełęcz pod Osobitą. Z Osobitej przy dobrej widoczności rozciąga się wyjątkowy widok na Tatry Zachodnie. Widać ze szczytu także: Wielkiego Chocza, Babią Górę czy Pilsko.

02.04.2017
Pasmo Policy to kolejne miejsce w polskich górach, którego dawno nie odwiedzałem. Zmieniło się schronisko na Hali Krupowej. Kiedy pierwszy raz tam byłem, bodajże latem 1985 roku, schronisko było zamknięte z powodu remontu. Widziałem je tylko na zawnątrz i wyglądało jak rudera, którą w ostatniej chwili ratuje się przed zawaleniem. Teraz na szczęście prezentuje się okazale. Miło w nim coś zjeść i napić się herbaty lub piwa. Szczyt Policy zarósł i gdyby nie wiatrołomy, raczej nie można byłoby dostrzec Babiej Góry czy Tatr.

30.03.2017
Przejazdem przez Beskid Wyspowy, korzystając z ładnej pogody, wybraliśmy się z Martą na Luboń Wielki. Lata temu, mając 16 lat, gdy poznawałem polskie góry chodząc po nich turystycznie z wielkim plecakiem ze stelażem, nocowałem na Luboniu. W pamięci zapadła mi oryginalna, wręcz bajkowa architektura górskiego schroniska. Wtedy, a były to wakacje, na szczycie było sporo ludzi. Nie wiem, czy Luboń Wielki stał się mniej popularny, ale poza sezonem spotkaliśmy na szlaku zaledwie dwie osoby, co nas oczywiście nie zasmuciło :-)

19.02.2017
Prawie 12 lat minęło od kiedy ostatni raz biegaliśmy z Martą, Duszką i Piotrkiem na terenie gminy Susiec szlakiem szumów nad Tanwią. Jest to jedno z najlepszych miejsc na Roztoczu, by przebiec ciekawą turę w pięknym krajobrazowo miejscu. Szlak przetarty jest przez narciarzy, których nie brakuje zwłaszcza w weekendy. Jest urozmaicony, są odcinki płaskie, pofałdowane oraz miejsca, ale krótkie, gdzie trzeba odpiąć narty. Mimo, że z Martą wróciliśmy w to miejsce po latach, to nie była to raczej ostatnia nasza wizyta. W Puszczy Solskiej nad Tanwią jest przepięknie zwłaszcza zimą.

17.02.2017
Tomaszów Lubelski jest stolicą narciarstwa biegowego województwa lubelskiego oraz siedzibą Lubelskiego Okręgowego Związku Narciarskiego. Narciarskie trasy biegowe położone są w kompleksie leśnym uroczyska w Siwej Dolinie, tuż za granicami miasta. Przyjechaliśmy z Martą w to miejsce po raz pierwszy. Byliśmy bardzo miło zaskoczeni poziomem gotowości tras, które są najlepiej przygotowanymi w Polsce pomijając obszar górski. W Siwej Dolinie wyznaczono 6 tras o długościach od 1 do 5 km. Trasa o długości 1200 metrów jest w całości oświetlona do godziny 22.00. Kto tu jeszcze nie biegał na nartach, niech koniecznie to miejsce odwiedzi. Naprawdę warto.

12.02.2017
Pagórkowate tereny Warmii i Mazur, malownicze leśne dukty, a zwłaszcza jeziora stanowią doskonałe warunki do biegania na nartach. Biegnąc po zamarzniętym jeziorze można poczuć się jak w Finlandii. W regionie powstaje coraz więcej tras wytyczonych dla miłośników biegówek. Najczęściej wytyczane są one wokół obiektów wypoczynkowych, sportowych i przez gminy, często zarządzane przez pasjonatów narciarstwa, którzy prowadzą również wypożyczalnie sprzętu. Tak właśnie jest w Puszczy Piskiej. Biegaliśmy w okolicach miejscowości Wiartel noszącej miano Wioski Narciarskiej, gdzie wyznaczono kilka biegowych tras narciarskich. Trasy przetarte są przez narciarzy, ale za to są wytyczone w pięknym krajobrazowo terenie.

10.02.2017
W Puszczy Knyszyńskiej w miejscowości Supraśl znajdują się dobrze przygotowane trasy narciarskie na uroczysku Glinki. Są tam cztery oznakowane trasy, na których trenują uczniowie supraskiego Zespołu Szkół Sportowych. Są one przygotowywane jak tylko spadnie śnieg. Wyznaczone trasy są różnej długości i mają zróżnicowany stopień trudności. Każda z nich jest oznaczona innym kolorem. Najtrudniejsza to pięciokilometrowa pętla oznaczona kolorem niebieskim, która podobała się nam najbardziej, gdyż ma liczne podbiegi i zjazdy.

05.02.2017
Wybraliśmy się z Martą do Puszczy Białej. Biegaliśmy na nartach w pobliżu wsi Długosiodło, na wyznaczonej trasie, poprowadzonej przez zalesione wydmy porośnięte lasam. Miejsce to krajobrazowo jest bardzo ładne. Pętla narciarska poprowadzona jest w sposób logiczny i bardzo dobrze oznakowana. Nam się bardzo podobało. Dodam na koniec, że w Długosiodle jest wypożyczalnia nart biegowych. Kto nigdy nie poczuł ślizgu nart tam może spróbować, bo trasa jest przystępna dla nowicjuszy.

08.01.2017
Kolejną turę na nartach biegowych zrobiliśmy z Martą w Masywie Śnieżnika. Wjechaliśmy kolejką z Siennej na Żmijowiec i przygotowaną trasą pobiegliśmy do schroniska pod Śnieżnikiem. Jest to piękna widokowo tura. Z grzbietu Żmijowca rozciąga się widok na Góry Złote i Bialskie, a za plecami w dali widać Góry Orlickie i Bystrzyckie. Jak na dłoni widać szczyt Śnieżnika. W schronisku pod Śnieżnikiem napiliśmy się czeskiego piwa i zjechaliśmy łagodnie w dół łatwym szlakiem do Janowej Góry.  Polecam, bo jest to jedna z najpiękniejszych, przygotowanych tras na biegówki w Polsce.

06.01.2017
W Sudetach spadło ponad pół metra śniegu i wreszcie są doskonałe warunki do biegania na nartach.  Wybraliśmy się z Martą w Góry Bystrzyckie, by przebiec pętlę zwaną Duża Jagodna. Startuje się z przełęczy Spalona, gdzie jest stacja narciarska. Trasa przeważnie jest przygotowana, założony jest ślad, ale tym razem ratrak utknął w połowie pętli.  Dlatego częściowo trzeba było przecierać szlak samemu. Nam się podobało. Sama tura jest naprawdę warta, by choć raz ją przebiec na nartach.


2016 ROK


25.10.2016
W Hiszpanii można znaleźć miejsca, gdzie nie spotka się przez cały dzień nawet jednego człowieka. Wielką, piękną ścianę ma się tylko dla siebie i trudno zdecydować się, którą linią wspinaczkową ruszyć do góry, bo wszystkie wyglądają zachęcająco. W górach Sierra de Guara tak własnie jest. Udaliśmy się z Martą pod południową ścianę Pena Predicadera i przewspinaliśmy drogę Jabali Errante. To była niezapomniana przygoda, zwłaszcza powrót zjazdami przez kanion Barranco de Predicadera.

22.10.2016
Kolejnym przystankiem w naszej eskapadzie, był masyw górski Els Ports w Górach Iberyjskich. Skalne turnie w tych górach robią niesamowite wrażenie i właśnie dzięki nim to miejsce jest atrakcyjne krajobrazowo. Wspinaliśmy się z Martą na Moles del Don, linią wspinaczkową Tin Tin. Mi ta droga przypominała Meteory, choć tam skała była trochę krucha. Fajna wspinaczka kończąca się na szczycie z pięknym widokiem i ciekawym zejściem.

19.10.2016
Głównym naszym celem podczas jesiennego tripu, było wspinanie wielowyciągowe w górach Katalonii. Udaliśmy się do Sant Llorenc de Montgai, malowniczego miejsca, gdzie zbiornik wodny otaczają z trzech stron turnie skalne. Wspinaliśmy się tu na czterech drogach, ale najbardziej podobała mi się ponad 300 metrowa linia - Aresta de la Coma de Gelis - startująca z brzegu zalewu. Niezbyt trudna droga jest spektakularnie poprowadzona, a wspinanie nią sprawia dużą frajdę.

16.10.2016
Jeszcze raz w tym roku wróciliśmy z Martą do Hiszpanii. Zaczęliśmy eskapadę od przejścia szlaku w kanionie Mont Rebei w górach Montsec. Miejsce jest krajobrazowo bardzo ładne, a dojść do kanionu można z różnych stron. Na mnie największe wrażenie zrobiły olbrzymie ściany skalne. Chris Sharma i Klemen Becan pracują tam nad niesamowitym projektem drogi wielowyciągowej. Właśnie tam prawdopodobnie powstanie najtrudniejsza droga tego typu na świecie. Najtrudniejszy wyciąg ma mieć 9a.

17.09.2016
Razem z Martą zabraliśmy Janka w Tatry. Tura była ambitna. Wchodziliśmy od Doliny Wielickiej na Staroleśny Szczyt, a z niego granią podążaliśmy w stronę Polskiego Grzebienia. Mimo, że Janek był dopiero po raz trzeci w Tatrach i z nad Bałtyku rzadko ma możliwość dotarcia w góry, to spisał się bardzo dobrze. Ekspozycja nie sparaliżowała go, a w miejscach łatwych wspinaczkowo poruszał się sprawnie, dzięki czemu nie traciliśmy czasu na zbędną asekurację. Szkoda tylko, że chmury przeszkadzały w podziwianiu widoków.

27.08.2016
Wybór tym razem padł na Batyżowiecki Szczyt. Jedna z najpiękniejszych dróg wspinaczkowych w Tatrach kusiła nas. Koniecznie chcieliśmy razem zrobić Drogę Kutty. Marta trochę obawiała się zimna, ale tym razem dopisało nam szczęście, bo pogodę mieliśmy wyśmienitą. Początek drogi poszliśmy trudniejszym wariantem na lewo zacięciem, a od drugiego wyciągu wspinaliśmy się już ściśle oryginalną linią pierwszych zdobywców. Południowa ściana Batyża jest wspaniała, a Droga Kutty to prawdziwa perełka Tatr, kto nie był niech żałuje.

13.08.2016
Główna Grań Tatr Wysokich uważana jest za najtrudniejszą, a zarazem najpiękniejszą tatrzańską drogę. Wybraliśmy się z Martą i Mateuszem na rekonesans, by sprawdzić jak szybko jesteśmy w stanie poruszać się w takim terenie ze zredukowanym do minimum szpejem, jedzeniem i sprzętem biwakowym. Nasunęły się po rekonansie wnioski, że logistyka przy przejściu Głównej Grani Tatr jest kluczowa, a największym problemem będzie brak wody. Postanowiliśmy, że powrócimy w trójkowym składzie na grań :-)

31.07.2016
Podążające z zachodu załamanie pogody wygoniło nas z Bergell. Udaliśmy się na południe mając nadzieję, że w grupie górskiej Masino uda się wspinać w niżej położonej dolinie Mello. Zrobiliśmy tam spektakularną drogę wzdłuż wodospadów. Niestety następnego dnia zaczęło padać. Adam postanowił wrócić, a my z Martą przenieśliśmy się do Chamonix. Przeczekaliśmy załamanie pogody i gdy tylko nie padało wspinaliśmy się m. in. na Aiguille de L'Index, Le Montenvers i Le Brévent.

21.07.2016
Kolejny raz nie dopisało mi szczęście w Bergell. Trzy dni pogody starczyło byśmy z Martą i Adamem rozwspinali się w dolinie Albigny. Zrobiliśmy cztery drogi w tym jedną długą na Pizzo Balzetto. Ze szczytu widok był zachwycający. Plan był taki, by przenieść się do sąsiedniej doliny Bondasca. Jednak załamanie pogody zmusiło nas do zmiany planów. Niestety, Piz Badile jak tylko się do niego zbliżam, zasłania się chmurami i odstrasza opadami. Może następnym razem, a na razie trzeba się uzbroić w cierpliwość.

04.07.2016
Jeseniki to nieduże góry położone w Czechach, ale jest tam kilkadziesiąt rejonów wspinaczkowych. Niektóre z nich są na tyle interesujące, że przyciągają oprócz wspinaczy z Czech, także tych z Polski. Jednym z rejonów jest Rabstejn, położony w pobliżu Rymařova. Wspinaliśmy się tam z Andrzejem przez kilka dni, robiąc najciekawsze drogi będące w naszym zasięgu. Rabstejn to dobra odskocznia od wapienia. Warto tam pojechać choć raz w życiu, by zmierzyć się ze skąpym, czeskim obiciem.

19.06.2016
Dwa ostatnie weekendy z Martą i Mateuszem spędziliśmy wspinając się na Jurze. 11 czerwca byliśmy w Mirowie, gdzie w ostatnich latach przybyło nowych dróg w pełni obitych. Wspinaliśmy się nie tylko na drogach sportowych. Mateusz pierwszy raz samodzielnie poprowadził tradową linię Prostowanie Trawersu Filara Klawiatury. Tydzień później wspinaliśmy się na skałach przy zamku Olsztyn. Tym razem skupiliśmy się na wspinaniu na własnej asekuracji.

31.05.2016
Masyw górski Montserrat jest miejscem niezwykłym krajobrazowo. Dla turystów najważniejszy jest szlak prowadzący z klasztoru na najwyższy szczyt masywu Sant Jeroni 1237 m, położony w północnej części masywu. Mijane skalne turnie są dla nich niedostępne, bo na większość z nich prowadzą tylko drogi wspinaczkowe. Właśnie dla nich pojawiliśmy się z Martą i Sylwią w Montserracie. W dziewięć dni wspinaliśmy się na czternastu drogach wielowyciągowych, w czterech sektorach: Gorros, Sant Benet, Agulles i Vinya Nova. Czułem wielki żal opuszczając to magiczne miejsce. Montserrat mnie zachwycił, na pewno tam wrócę.


30.04.2016
Z Martą i Darkiem wspinaliśmy się na Jurze. Cieszy spotkanie, gdyż z Darkiem ostatni raz wspinaliśmy się w Tatrach kilka lat temu. Na otwarcie sezonu wybraliśmy się na Górę Biakło, potocznie zwaną "Mały Giewont". Wspinaliśmy się na drogach obitych jak i na tradach. Niestety tradowych dróg ubyło, najbardziej niezrozumiałe jest obijanie łatwych i dobrze asekurowalnych dróg. Efekt tego jest taki, że na Jurze jest coraz mniej miejsc, gdzie można wspinać się tradowo.

27.03.2016
Słowiński Park Narodowy swoją nazwę zawdzięcza Słowińcom - ludności kaszubskiej, która kiedyś zamieszkiwała teren parku. Zachowało się trochę dawnego sprzętu oraz zabudowa, która jest dowodem ich zamieszkiwania na tych terenach. W 1963 roku otwarto w Klukach muzeum - zagrodę słowińską, która jest godna zwiedzenia. Tym razem jej z Martą nie zwiedzaliśmy, ale wybraliśmy się z Łeby na Łącką Górę. Spacer zajął nam kilka godzin. Najpierw szliśmy szeroką plażą, po czym przeszliśmy przez wydmy na skraj Łąckiej Góry i ścieżką leśną wróciliśmy do miejsca startu. Polecam tą jedną z najładniejszych krajobrazowo wycieczek nad naszym morzem.



2015 ROK


21.11.2015
Park Narodowy Bory Tucholskie jest bardzo dobrze przygotowany pod względem turystycznym. Szlaki piesze są poprowadzone ciekawie, a ścieżki rowerowe znakomicie. Ponad 160 kilometrów szlaków rowerowych, wiodących przez Bory Tucholskie po specjalnie wybudowanych traktach. Oryginalne przystanki rowerowe. Kładki i mosty, w tym efektowny pieszo-rowerowy most na Brdzie w Męcikale. Tablice z informacjami o odwiedzanych miejscach. Mapa turystyczna projektu. To wszystko to Kaszubska Marszruta, czyli jedno z najleszych miejsc na rowerowy weekend w Polsce.

24.10.2015
W Tatrach przyprószyło śniegiem i zrobiła się sceneria jesienno-zimowa. Wyżej przydają się już raki i czekan, śniegu nie jest dużo, ale jest mocno zmrożony. Wybraliśmy się z Martą w Tatry Zachodnie. Wyruszyliśmy na wycieczkę z Doliny Rohackiej, a następnie idąc przez Doliną Spaloną dotarliśmy nad Rohackie Stawy. Szlak jest wyjątkowo widokowy i chyba najładniej wygląda w zimowej scenerii. Kiedyś turyści Niżni Staw nazywali Orawskim Morskim Okiem, co świadczy, że jest to jedno z najładniejszych miejsc w Tatrach.

03.10.2015
Szarpane Turnie to grupa trzech szczytów wznoszących się ponad Doliną Złomisk, po południowej stronie Tatr. Korzystając z pięknej, jesiennej pogody wybraliśmy się z Martą na drogę Komarnickiego, poprowadzoną kominem, a następnie granią Szarpanych Turni. Droga jest zróżnicowana, posiada różne formacje do pokonania, a asekuracja na niej jest pancerna. Wspinanie na nasłonecznionej skale o tej porze roku było czystą przyjemnością. Akcję górską rozpoczęliśmy przed świtem, a skończyliśmy po zmierzchu, podchodząc pod ścianę ze stacji "elektriczki" Popradzkie Pleso.

29.08.2015
Marta postanowiła przejść wszerz Tatry Wysokie i zrobiła to samotnie w bardzo dobrym czasie. Natomiast Kaśka i ja poszliśmy się wspinać na zachodnią ścianę Łomnicy. Naszym celem była droga Puskasa. Poprowadzona lewą depresją ściany linia jest niezwykle widokowa. Wspinając się z prawej strony widzi się centralne urwiska zachodniej ściany. Z tyłu roztacza się widok na dużą część Tatr Wysokich. Jednak co najważniejsze sama droga z każdym kolejnym wyciągiem jest ciekawsza, bo trzeba wspinać się po różnych formacjach. Biegnie logicznymi, pionowymi formacjami. Dominują płyty, ale nie brakuje efektownego komina, rys, czy zacięć.

23.08.2015
Jak na lato, to był zimny i wietrzny weekend w Tatrach. Mimo to z Kaśką i Mateuszem ukończyliśmy dwie drogi po stronie słowackiej. W sobotę wspinaliśmy się na Ścianie pod Skokiem. Płytowa droga Pravou časťou platne poprowadzona jest w ten sposób, że umiejętnie omija duże trudności ściany. W niedzielę z dołu podeszliśmy pod postrzępioną ścianę Strzeleckiej Turni. Droga lewym filarem okazała się ciekawą linią, poprowadzoną urozmaiconym terenem. Zwłaszcza pierwszy wyciąg i środkowa część drogi sprawiły nam sporo radości ze wspinania.

08.08.2015
To był debiut wspinaczkowy Janka w górach. Razem z Martą zabraliśmy go na honorną, ale łatwą wspinaczkowo turę. Droga Motyki na Żłobisty Szczyt to jedna z najatrakcyjniejszych dróg w Tatrach, o niskich trudnościach wspinaczkowych. Linia ta zachwyca, bo Stanisław Motyka znalazł sposób, by prześlizgnąć się wśród urwisk pasażem o niewygórowanych trudnościach. Zarazem droga jest poprowadzona po prawie pozbawionym kruszyzn terenie, a lita skała pozwala cieszyć się wspinaniem. Stojąc na szczycie można poczuć magię tego miejsca. Widok jest wyjątkowy, bo z grani głównej Tatr panorama tych gór jest urzekająca.

01.08.2015
Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim było naszą bazą wypadową na pobliskie ściany. W piątek razem z Adamem wspinaliśmy się na Skrajnej Rzeżuchowej Turni, na drodze Cesta cez knihu. Niedługa, ale za to pomysłowo poprowadzona droga sprawiła nam sporo frajdy. Następnego dnia wspinaliśmy się południową, piękną, spionowaną ścianą na Czarny Szczyt. Droga Stanisławskiego świetnie omija większe trudności i logicznie wyprowadza na wierzchołek. Ponieważ dopisała pogoda, mogliśmy się cieszyć widokiem pobliskich szczytów i grani. Wspaniale prezentowały się ostatnie szczyty wschodniej części Grani Głównej Tatr: Kołowy Szczyt i Jagnięcy Szczyt, a Grań Wideł z tej perspektywy wyglądała wyjątkowo.

26.07.2015
Pojechaliśmy z Martą i Adamem na Jurę, by wspinać się na skałach w Trzebniowie. Rejon jest kameralny, a skały choć niewysokie, mają urozmaiconą rzeźbę i wspinanie tam jest ciekawe. Miejsce niby mało popularne, jednak tego dnia trafiliśmy tam na rodziny z dziećmi i wiszące wędki. To spowodowało, że po przewspinaniu kilku dróg na Skale na Wzgórzu przenieśliśmy się pod Olsztyn, gdzie wspinaliśmy się na nowo obitych, fajnie poprowadzonych drogach na Owczym Grzbiecie.

11.07.2015
Późnym wieczorem w piątek dotarliśmy z Kaśką i Mateuszem do taboru na Szałasiskach. Następnego dnia rano podeszliśmy nad Czarny Staw, pod zachodnią ścianę Niżnego Żabiego Mnicha. Wspinaliśmy się na drodze Czech-Ustupski, która moim zdaniem jest jedną z piękniejszych, a zarazem widokowych w Tatrach po polskiej stronie. Biorąc pod uwagę, że jej autorzy wytyczyli ją w 1929 roku i jakim sprzętem wtedy dysponowali, jestem dla nich pełny podziwu, że tak śmiało poprowadzili tą drogę wspinaczkową. Tego dnia mieliśmy z Kaśką jeszcze jedną atrakcję. Mateusz upichcił po powrocie na tabor pyszne danie nepalskie.

04.07.2015
Przeszliśmy z Martą Grań Wideł łączącą jedne z najwyższych szczytów Tatr: Łomnicę i Kieżmarski Szczyt. Tak jak na początku ubiegłego wieku pisał Roman Kordys grań jest ponura i cudna zarazem. Jej poszarpane fantastyczne baszty, smukłe igły skalne, głęboko wdarte przełęcze, są po prostu niesamowite. Nam do pewnego momentu szło sprawnie wspinanie i pokonywanie kolejnych baszt i turni na grani. Jednak przed Wielkim Szczytem Wideł wyhamowały nas dwa zespoły idące w przeciwną stronę oraz kolejny, który dogoniliśmy. Zamiast sześciu godzin, przejście samej grani zajęło nam osiem godzin. Ten zator pozbawił nas możliwości zjazdu kolejką ze Skalnego Plesa w dół.

29.06.2015
Niestety nie mieliśmy z Martą tym razem szczęścia do pogody. Weszliśmy na szczyt Karwendelspitze, ale w północnych ścianach pasma górskiego Wettersteingebirge znajdującego się w Alpach Bawarskich, nie było warunków na letnie wspinanie. Powyżej 2000 metrów temperatura w południe oscylowała w okolicach zera. Dlatego zmodyfikowaliśmy plan i przenieśliśmy się do Austrii, do Nassereith. Tam zrobiliśmy sześć dróg wielowyciągowych. Najbardziej podobały mi się trzy z nich: piątkowe Südost Wandl i Herbstsonne oraz szóstkowa Leben im Sonnenschein.

08.06.2015
Z Hohe Wand przenieśliśmy się w pobliskie alpejskie pasmo górskie Rax, powyżej wąwozu Hollental. Korzystając z dobrej pogody wspinaliśmy się na ścianie szczytu Preinerwand 1783 m, kolejno na drogach: Dir. Preinerwandplatte i Ostweg oraz na urwisku skalnym Lechnermauern na drodze Westkamin. W trzy dni zrobiliśmy trzy fajne górskie linie, które sprawiły nam sporo przyjemności. Wracając z krótkiego wypadu zatrzymaliśmy się w Czechach, gdzie odwiedziliśmy przyjaciół. W położonym na Morawach Krużberku wspinaliśmy się na jednej ze skał.

04.06.2015
Wybraliśmy się z Martą i Sylwią do Hohe Wand. Jest to krasowy płaskowyż położony na przedgórzu wschodnich Alp, powyżej 1000 metrów, a długość jego urwistych ścian osiąga kilka kilometrów. Możliwość wspinania wielowyciągowego skłoniła nas, by przybyć w to miejsce. Droga Draschgrat bardzo nam się podobała. Siedem wyciągów wspinanania w dobrej jakości skale, było czystą przyjemnością, a zarazem dobrym przetarciem przed kolejnymi naszymi celami, które zaplanowaliśmy podczas naszego wypadu. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć .

31.05.2015
Pojechaliśmy z Martą na jednodniowy wypad na Jurę. Niedawno przygotowana została przez fundację "Wpinka" do wspinania Skała Zachwytu. Choć najdłuższe drogi mają około 15 metrów, to jest to miejsce bardzo fajne do rozwspinania się na początek sezonu. Najbardziej podobała mi się droga "U wrót zachwytu". Marcie natomiast do gustu przypadła linia "Światełko w tunelu". Koleżanki, które do nas dołączyły, też stwierdziły, że super miejsce, nie wyślizgane i kameralne.

26.04.2015
Pojechaliśmy w Sokoliki na rozpoczęcie sezonu skałkowego KW Wrocław. Była okazja, by spotkać się ze znajomymi snując rozmowy przy ognisku i razem się wspinać. Cieszą mnie z tego wyjazdu dwie tradowe linie, z Martą przewspinaliśmy dwuwyciągową drogę Przez Trawki na Krzywej, natomiast z Andrzejem dwuwyciągową drogę Rysę Tota na Małym Sokoliku. Ostatni raz w Sokolikach byłem cztery lata temu i zmieniło się przez ten czas. Powstało sporo nowych dróg na mniejszych skałach, które do niedawna nie były obite. Widać, że wymieniono na wielu drogach asekurację. To na pewno cieszy sportowych wspinaczy.

21.03.2015
Tegoroczny sezon na nartach biegowych zakończyliśmy z Martą w Tatrach. Najpierw biegaliśmy na najmłodszej trasie biegowej na Podhalu. Trasa biegowa Kotelica Białczańska jest sztucznie śnieżona, z pięknym widokiem na Tarty. Potem odwiedziliśmy Strbske Pleso, gdzie są chyba najlepsze trasy do narciarstwa biegowego w Tatrach. Dla początkujących bardzo łatwe, a dla sportowców bardzo wymagające. Wszystkie są świetnie przygotowane, a jedna z nich poprowadzona jest po zamarzniętym jeziorze.

14.03.2015
Tym razem wybraliśmy się z Martą w Gorce, by przebiec trasę narciarstwa biegowego z Obidowej na Turbacz. Wraz z powrotem to 22 kilometry i aż 570 metrów przewyższenia, najpierw do góry, a potem w dół. Szlak jest dobrze utrzymany i oznaczony, jest założony ślad. Widoki z trasy na Tatry i Babią Górę wynagradzają męczącą turę. Spod schroniska pod Turbaczem rozciąga się zachwycająca panorama całych Tatr. Jest to jedna z najwspanialszych tras biegowych w Polsce, szczerze ją polecam.

15.02.2015
Narciarska Trasa Biegowa poprowadzona w Beskidzie Wyspowym, wokół najwyższego szczytu Mogielicy, zatacza wielką pętlę, liczącą 25 km. Każdego, kto lubi bieganie na nartach, zachęcam do poznania tego miejsca zimą. Trasa oferuje wszystko, co cieszy na narciarskiej wyrypie, są długie podbiegi, prawie płaskie odcinki trasy i długie, dość trudne technicznie zjazdy. Końcówka to dość strome podejście, które wcale nie należy do prostych na nartach. Postanowiliśmy z Martą, że bieganie połączymy z wejściem na szczyt, do czego skusiła nas panująca bardzo dobra widoczność. Z wieży widokowej usytuowanej na szczycie Mogielicy roztacza się jeden ładniejszych widoków w całych Beskidach.

31.01.2015
Tegoroczna zima na nizinach bardziej przypomina jesień, ale na szczęście można ją znaleźć wyżej w górach. W Karkonoszach, w Chatce pod Śmielcem spotkaliśmy się ze znajomymi, by przetorować szlak i nacieszyć oczy prawdziwą zimą. Każdy wniósł do góry coś dobrego. Były warzywne "krokiele", kaszanka, czy nepalskie dania dalbat i samosy. Wieczorem długo gawędziliśmy popijając kilka rodzajów nalewek.

06.01.2015
Puig Campana i jego najbliższa okolica zrobiły na nas niesamowite wrażenie. W pobliskiej Echo Valley zrobiliśmy kilka tradowych, dróg wielowyciągowych. Na koniec wyjazdu wspinaliśmy się na Penon de Ifach. Słońce, skała, woda i piękna, wyprowadzająca na szczyt tradowa wielowyciągówka kończyła nasz zimowy wypad do Hiszpanii.


2014 ROK


26.12.2014
Polecieliśmy z Martą do Hiszpanii, by koniec grudnia i początek nowego roku spędzić wspinając się. Wybraliśmy za cel drogi wielowyciągowe. Zaczęliśmy od Sierra de Toix, gdzie wspinaliśmy się po cztero i pięciowyciągowych drogach częściowo obitych. W Sylwestra wspinaliśmy się na prawie 200 metrowej drodze Toix Integral. Piąty, ostatni wyciąg kończy się na niższym wierzchołku turni Sierra de Toix. Ze szczytu roztacza się jeden z najpiękniejszych widoków na Costa Blanca.

26.10.2014
Kalymnos jest miejscem wymarzonym dla tych, którzy pragną zrobić cyfrę i cenią sobie bardzo gęste obicie skały. Prowadzenie dróg jest tu praktycznie pozbawione dreszczyka emocji i komfortowe jak na panelu, dlatego bezpiecznie można śrubować rekordy. Wielkim plusem jest różnorodność formacji, po których można się wspinać. Jadąc na Kalymnos trzeba jednak być świadomym, że to miejsce jest dość drogie.

30.09.2014
W Orpierre mieliśmy wymarzoną pogodę do wspinania. Doskonałe tarcie skały pozwaliło na pokonanie wielu dróg z rzędu tych "na naszej granicy możliwości". Aga, Eliza i Sylwia biły swoje rekordy cyfry. Wspinanie na drogach jednowyciągowych w Orpierre sprawiało dużo frajdy, ale dopiero drogi wielowyciągowe na Le Quiquillon, były tym, po co pojechałem do Orpierre. Zwłaszcza wspaniała droga Le Diedre Sud pozostanie mi długo w pamięci.

02.08.2014
Wielka tatrzańska ściana, sucha skała, słońce i lekki wiatr. Wspinanie na drodze Birkenmajera szło nam dobrze, nie błądziliśmy, nie działo się nic w południowej ścianie Kieżmarskiego Szczytu, co mogło nas zaniepokoić. Ukończyliśmy z Sylwią drogę i klarowaliśmy linę do zjazdu. Czasami nic nie zwiastuje tego, że zaraz stanie się coś złego. Nagle usłyszałem świst jakby pocisk nadleciał i jeden nieduży kamień, który zleciał z góry, trafił mi w dłoń. Złamanie i miesiąc w gipsie, bez wspinania :-(((

19.07.2014
Wspinaliśmy się z Sylwią na Jurze, czekając na okno pogodowe w Tatrach. Kiedy tylko pojawiła się szansa na wspinanie pojechaliśmy na Słowację. Pod południową ścianę Wołowej Turni podeszliśmy ze stacji kolejki elektrycznej. Wybraliśmy się na drogę Staflovej, bo z dołu wyglądała na suchszą niż droga Stanisławskiego. Ta piątkowa linia poprowadzona była w 1935 roku. Wspinając się nią dziś, mając dużo lepszy sprzęt, byłem pełen podziwu dla autorów drogi.

09.07.2014
Z Tatr pojechaliśmy na Węgry do niewielkiego miasteczka Tokaj. Tym co przyciąga tu turystów są słynne liczące blisko 6 stuleci rozległe piwnice winne Rakoczego. Wina tokajskie charakteryzuje nietypowa i bardzo bogata paleta gama rozmaitych aromatów i smaków, a sam rejon dzięki temu jest jedynym z najbardziej rozpoznawalnych węgierskich regionów winiarskich w Europie. Prócz wina bardzo podobała mi się architektura miasteczka.

05.07.2014
Turystycznie z Martą i Jankiem wybraliśmy się na Rysy. Wchodziliśmy od słowackiej strony z noclegiem w Chacie pod Rysami. Dla Janka był to debiut w Tatrach. Spał w najwyżej położonym schronisku w Tatrach, wszedł na najwyższy szczyt Polski, a przy okazji miał szczęście, bo dopisała pogoda. Zadowolony stwierdził: - "Wejście na Rysy to Top 5 moich letnich wypadów".

28.06.2014
Tatry Wysokie po słowackiej stronie to zupełnie inny świat. Wchodząc na szlak nie musimy kupować biletów wstępu i przede wszystkim nie ma tłumów jak po naszej stronie. Dlatego wybraliśmy się z Martą do Doliny Białej Wody i szlakiem, którym przechodzi się Tatry Wysokie w poprzek, poszliśmy na Polski Grzebień. Dolina nie cieszy się dużym powodzeniem i nawet w weekend można odnaleźć tu ciszę i spokój.

31.05.2014
Z Elizą i Sylwią wspinaliśmy się na północnej Jurze, pierwszego dnia na Górze Kołoczek i Górze Zborów, a kolejnego na Górze Biakło. Wspinaliśmy się po drogach obitych, ale nie tylko. Kilka tradów też przewspinaliśmy, choć na Jurze z roku na rok ich ubywa. Wspinanie sportowe jest popularne, a osób wspinających się na własnej, chyba coraz mniej.

24.05.2014
Biebrzański Park Narodowy jest największym obszarem chronionym, a zarazem najdzikszym regionem Polski. Żeby się o tym przekonać i ujrzeć na własne oczy tak wielką przestrzeń, należy wzbić się w powietrze i ujrzeć widok na dolinę Biebrzy z lotu ptaka. Meandrująca rzeka i jej starorzecza tworzą niesamowity widok. Dlatego warto choć raz w życiu zdecydować się na lot balonem. Z kosza balonu dostrzec można dziko zamieszkujące zwierzęta, w tym łosie..

06.04.2014
Pojechaliśmy z Martą i Adamem na Jurę, by pierwszy raz w tym roku powspinać się na skałkach. W sobotę dotarliśmy na Podzamcze i tam wspinaliśmy się, a w niedzielę naszym celem była pobliska Góra Birów. Choć było zimno i wietrznie to wymęczyliśmy palce wspinając się na wyślizganych płytach, pokrytych dziurkami. Popularność tego rejonu nie wiąże się tylko ze skałami wapiennymi, które przyciągają wspinaczy. Najważniejszy dla turystów jest Zamek Ogrodzieniec i drewniany gród na Górze Birów.

23.03.2014
Tatry zimą są wymagające kondycyjnie. Przekonaliśmy się z Adamem kolejny raz, że nawet wejścia turystyczne na najwyższe szczyty Tatr nie należą do banalnych. Gdy trzeba torować, a jest tylko dwóch do tej ciężkiej roboty, to wstając od komputera nie zawsze daje się radę sprostać wyzwaniu. Nie dotarliśmy na wierzchołek i Lodowy Szczyt obejrzałem tylko z grani, widoki wspaniałe. Kolejnego dnia weszliśmy na Baranie Rogi i cieszyliśmy oczy widokiem tatrzańskich grani.

02.02.2014
Mimo, że w tym roku na nizinach nie dało się za dużo pobiegać na nartach, to jednak jeden z wypadów, który wymyślił Marek, był wyjątkowo udany. Puszcza Kamieniecka na biegówki okazała się strzałem w dziesiątkę. Bieganie wzdłuż zakoli Bugu i leśnymi duktami przysporzyło nam dużo radości.

26.01.2014
Kolejny trekking odbyliśmy w Torres Del Paine, którego wizytówką są trzy wieże skalne: Torre Sur, Torre Central i Torre Norte. Trudno od nich oderwać wzrok, bo to kolejny skalny cud w Patagonii. O trudności zdobycia tych szczytów świadczy fakt, że dopiero na przełomie stycznia i lutego 2013 roku, hiszpański alpinista Pedro Cifuentes w swojej trzeciej próbie dokonał pierwszego, całościowego trawersu trzech głównych wież skalnych Paine.

14.01.2014
Dojechaliśmy do miejscowości El Chalten położonej w Parku Narodowym Los Glaciares. Powodem dotarcia tu była chęć zobaczenia osławionych szczytów Cerro Torre oraz Fitz Roy. Pomimo swojej nieznacznej wysokości, te wyjątkowe turnie skalne wyrastające niemal z poziomu morza, tworzą ogromne kilkusetmetrowe urwiska. Skrajnie niekorzystne warunki atmosferyczne takie jak huraganowe wiatry, ciągłe opady, niskie temperatury i wysokie trudności lodowo-skalne powodują, że tylko nieliczni wspinacze mogą osiągnąć szczyty tych osławionych gór. By móc chociaż zobaczyć szczyt Fitz Roy, a tym bardziej Cerro Torre, trzeba mieć również dużo szczęścia do pogody, które nam dopisało.

09.01.2014
Patagonia jest magnesem dla ludzi ze względu na krajobrazy, które w tej krainie są spektakularnie, jedne z najpiękniejszych, jakie można spotkać na całym świecie. To jednak wie każdy, kto interesuje się Patagonią i marzy, by się tam znaleźć. Każdy też słyszał o silnych wiatrach w tej krainie. Choć wspinając się w górach przeżyłem nie raz wiatry halny czy mistral, to jednak nie wyobrażałam sobie wiatru w Patagonii. Przez pierwsze dni uderzające w nas huraganowe podmuchy wiatru wydawały się tylko chwilową wietrzną burzą. Niestety to jest praktycznie stan stały. Dopiero w Patagonii poczułem, czym jest prawdziwy wiatr. Porywisty i nieprzemijający, trwający non stop, aż uszy bolą. Nie ma znaczenia, czy znajdujemy się na płaskim stepie, czy w górach. On jest tuż obok, stale i bardzo rzadko łagodnieje.

03.01.2014
Wybraliśmy się z Martą do Ameryki Południowej. Wylądowaliśmy w Buenos Aires i z ciekawością obserwowaliśmy jak miasto żyje w rytmie tanga. Faktycznie są miejsca, gdzie tango można zobaczyć nawet na ulicach, ale nie ma ich tyle, by za każdym rogiem była kafejka z parkietem. Trzeba wiedzieć, gdzie takich miejsc szukać. Buenos Aires nie różni się znacząco od europejskich metropolii. Ulica Florida to jeden wielki pasaż handlowy w którym nie brakuje galerii handlowych. W centrum, z dala od biednych faweli, można odnieść wrażenie, że to miasto przepychu i bogaczy, zupełnie niepodobne do latynoskich aglomeracji.


2013 ROK


14.12.2013
Ostatni raz w tym roku pojechaliśmy z Martą w Tatry. Tym razem weszliśmy na Sławkowski Szczyt. Długie, monotonne podejście wynagrodziła nam niesamowita widoczność. Tatry w zimowej scenerii wyglądały pięknie, a podczas wejścia na Sławkowski Szczyt cały czas towarzyszyły nam widoki na najwyższe szczyty: Gerlach, Łomnicę, Lodowy Szczyt. Niestety dni w grudniu są krótkie i choć chciałoby się nacieszyć oczy krajobrazami dłużej, działać trzeba szybko.

16.11.2013
Weekend spędzilismy z Martą w Tatrach Słowackich. Wybraliśmy się na Koprowy Wierch z Popradzkiego Stawu. O tej porze roku w Dolinie Hińczowej jest zazwyczaj pusto. Po przekroczeniu Żabiego Potoku, podchodząc na Koprową Przełęcz, towarzyszyły nam jedynie ślady pozostawione przez kozice w śniegu. Wyżej warunki zaczynają już przypominać zimowe, niezbędne okazały się raki, które przezornie zabraliśmy.

03.11.2013
Z Krużbergu pojechaliśmy z Adamem w Skały Potstatu. Podobało mi się tam wspinanie, bo większość dróg prowadzi w formacjach płytowych, po krawądkach, czasami w rysach i zacięciach. Na koniec naszego tripu udaliśmy się do miejscowości Tyn nad Becvou. Tam tuż pod zamkiem Helfstyn, znajdują się połogie skały, na których za sprawą dość oszczędnego obicia, prowadzą drogi dostarczające sporo emocji. Droga Mercedes na skale Matterhornek pozostała dla nas wyzwaniem na przyszłość.

31.10.2013
Zuza i Ferdo zabrali nas do Czech i pokazali nam Skały Krużberku, w które dojechać mogą na rowerze w godzinę. Gdy pomyślę, że my z Adamem w najbliższe skały z Warszawy musimy jechać prawie trzy godziny, to nie pozostaje nic innego jak przyjaciołom z Czech pozazdrościć :-) Zwłaszcza, że Krużberk to bardzo fajny region wspinaczkowy, gdzie można wspinać się po obitych drogach, jak i zakładając własne punkty przelotowe. Wspinaliśmy się tam dwa dni i postanowiliśmy, że trzeba będzie w Skały Krużberku wrócić.

29.10.2013
W górach zmieniała się pogoda. Chmury zwiastowały opady i dlatego z Tatr udaliśmy się do Sulova, gdzie wspinaliśmy się we czwórkę: Zuza, Ferdo, Adam i ja. Pamiętałem Sulov z długiego, majowego weekendu, gdy było dużo ludzi. Teraz w skałach było pusto, cicho i spokojnie. Były to fajne dni poświęcone tylko na wspinanie, wieczorami zajadaliśmy bryndzowe haluski, a potem długo leżeliśmy w płachtach biwakowych na łące rozprawiając raz po czesku, raz po polsku o wspinaniu i górach.

26.10.2013
W weekend wspinaliśmy się w szóstkę podzieleni na trzy zespoły. Zaprzyjaźnieni Czesi Zuza i Ferdo wspinali się na Koziej Ścianie na lewym filarze. Na tej samej ścianie działali też Adam z Krystianem. My z Tomkiem wspinaliśmy się w sobotę na turni Ostra Veza na drodze Zamkovskeho, która okazała się bardzo ładną, mocną czwórką. Natomiast w niedzielę byliśmy na wschodnim filarze Ostrej Vezicki. Ta rzadko chodzona droga kończy się pięknym, powietrznym trawersem.

19.10.2013
Poleski Park Narodowy o tej porze roku nie jest już tak pełen ptactwa jak latem, za to zachwyca jesiennymi, bagiennymi krajobrazami. Wczesnym rankiem wraz z Martą dotarliśmy na Perehod. Jesienne Polesie przywitało nas mocniejszym podmuchem wiatru. Kolorowe liście zawirowały i pofrunęły w stronę bagnistych łąk osnutych mgłami. Ta chwila była jak zaproszenie. Podążyliśmy w głąb tej krainy, pomiędzy zarośnięte jeziora i rozległe bagna, by nasycić oczy barwami jesieni.

06.10.2013
Marta zaproponowała byśmy udali się na jesieny plener fotograficzny. Padło na Czerwone Wierchy, ponieważ wycieczka w ten masyw jest pod względem widokowym wyjątkowo atrakcyjna. Krajobrazy ze szczytów masywu na Tatry dawno już doceniła poetka Maria Morstin-Górska. Napisała o nich wiersz pt. "Czerwone Wierchy".

Doszliśmy, jesteśmy na szczycie,
w błękicie,
wpatrzeni w góry, doliny, rozpadliny,
ścielące się przed nami jak rozłożona mapa,
co szarzeje na grzbietach, a w miejscu lasów się zieleni...

08.09.2013
Galeria Gankowa jest słynna dzięki imponującej północno-zachodniej ścianie opadającej w kierunku Doliny Ciężkiej. Prawie każdy taternik marzy by znaleźć się w tej ścianie, ukończyć drogę wspinaczkową i stanąć na trudno dostępnym tarasie. Wcale nie jest to takie proste, bo ściana jest rzadko sucha, a podejście pod nią jest bardzo długie. Wspinałem się z dwoma Adamami na Drodze Klasycznej. Imponująca, tatrzańska ściana zrobiła na mnie kolejny raz niesamowite wrażenie. Galeria Gankowa to dla mnie najpiękniejsze miejsce w Tatrach.

01.09.2013
Nasz trip zakończyliśmy w Alpach na granitowych płytach Grimsel, po których wytyczone są jedne z najpiękniejszych dróg wspinaczkowych w Europie. Jest to niezwykłe miejsce, gdzie rzeka Aare poniżej przełęczy Grimsel toczy swe mętne wody, spiętrzone przez zapory, w dół przez wielką U-kształtną dolinę. Zbocza jej tworzą granitowe urwiska i długie połogie płyty skalne. Największe wrażenie na mnie zrobiła droga Grims startująca powyżej skalistego brzegu jeziora Raterichsbodensee. Patrząc w dól na Martę czasami miałem wrażenie, że rozpoczęła wspinanie wprost z jego mlecznych wód.

22.08.2013
Kolejny przystanek zrobiliśmy w Alpach Orobie w północnych Włoszech. Wspinaliśmy się na wapiennych turniach łudząco podobnych do Dolomitów. Szczyt Grignetta nas oczarował. Świat pionowych turni i wież skalnych tworzy tam niepowtarzalny krajobraz. Wspinanie miało typowo górski charakter i by wejść w upatrzoną drogę, musieliśmy długo podchodzić via ferratą. Kolejna droga wymagała prawie dwóch godzin podejścia, jednak jej uroda i lita skała warta była wysiłku.

16.08.2013
Jechaliśmy w Alpy Delfinatu z zamiarem wspinania się w Ailefroide, ale to miejsce nie przypadło nam do gustu. Pogoda pokrzyżowała nam plan wejścia na Barre des Ecrins. Przenieśliśmy się do Szwajcarii i rozpoczęliśmy z Martą od wspinania na gnejsowych płytach Ponte Brolla. Zaskoczyło mnie to miejsce, bo trochę kojarzyło mi się ze wspinaniem w Rio de Janeiro. Nie było jednak tak trudne jak w Brazylii i sprawiało dużo frajdy, choć czasami długie wyjścia powyżej ringa na gładkiej płycie podnosiło adrenalinę.

04.08.2013
Karoly Jordan w 1900 roku poprowadził drogę (dziś zwaną Drogą Jordana) od Pięciu Stawów Spiskich na Łomnicę. Węgier śmiało jak na ówczesne czasy wytyczył dość zawiłą, ale logiczną drogę prowadzącą w drugiej części ściśle granią na szczyt. Postanowiliśmy z Martą wejść na Łomnicki Szczyt tą klasyczną drogą z początku ubiegłego wieku. Choć trudności wspinaczkowe tej drogi są niewielkie, to naprawdę warto ją przejść, bo widoki z eksponowanej grani urzekają.

28.07.2013
Z Adamem wybraliśmy się na wspinanie na południową, ponad pięćsetmetrową ścianę Kieżmarskiego Szczytu. Postanowiliśmy zrobić drogę Lavym Vhlbenim (Puskas), która w górnej cześci prowadzi Rampą Birkenmajera, ukośnie dzielącą południową ścianę Kieżmarskiego Szczytu mniej więcej w połowie wysokości. Doskonały, lity granit południowej ściany, która jest piękna, sprawił nam dużo frajdy. Po ukończeniu drogi łatwym terenem dotarliśmy na szczyt i tam dłużej rozkoszowaliśmy się wspaniałymi widokami.

21.07.2013
Zielony Staw Kieżmarski to jedno z najładniejszych miejsc pod najwyższymi ścianami w Tatrach. Nad stawem górują: Mały Kieżmarski Szczyt, Łomnica, Czarny Szczyt i wybitna Jastrzębia Turnia. Takie monumentalne otoczenie robi duże wrażenie. Wybraliśmy się na krótką eskapadę z Martą w ten piękny zakątek Tatr. Z nad stawu żółtym turystycznym szlakiem wszedłem na Jagnięcy Szczyt. Niestety jak to w Tatrach często bywa, wierzchołek był w chmurach.

29.05.2013
Polecieliśmy do Hiszpanii, by poczuć ciepło nagrzanej słońcem skały. Wybraliśmy za cel wspinaczkowy wybrzeże Costa Blanca słynące z małych opadów deszczu i dużej ilości słońca. Wspinaliśmy się w czterech rejonach. Salem gdzie drogi jednowyciągowe były mało atrakcyjne, ale na rozwspinanie w sam raz. Marin niedaleko miasta Elda, gdzie poczuliśmy jak smakują krótkie, ale wyjątkowej urody drogi wielowyciągowe. Altea gdzie wspin był dla mnie najmniej atrakcyjny, na szczęście byliśmy tam jeden dzień, ale podobał się Patrycji. Wreszcie Sierra de Toix, gdzie wspinaliśmy się najwięcej i z Jankiem zrobiliśmy kilka pięknych wielowyciągówek.

05.05.2013
Gruzja to kraj, który z Martą do tej pory omijaliśmy na mapie naszych podróży. Dużo czytaliśmy, że zachwyca ona przybyszów pięknymi górskimi krajobrazami, bogactwem przyrodniczym, prastarą kulturą, znakomitym jedzeniem oraz wyśmienitymi winami i koniakami. Podróżując przez Gruzję wynajętym samochodem terenowym mogliśmy dotrzeć w ciężko dostępne wiosną regiony górskie. To, co zobaczyliśmy na miejscu potwierdziło opinię, że Gruzję trzeba skosztować.

14.03.2013
Ze względu na wielkość i powagę dróg oraz ich oryginalny charakter Wadi Rum jest często określana jako rejon wspinaczkowy światowej klasy. Piaskowiec tam przybiera takie formy, że jego pięknu i kolorom trudno się oprzeć. Widokowo to jedne z najwspanialszych skał świata. Wybraliśmy się tam we dwójkę z Markiem by wspinać się na tradowych drogach wielowyciągowych. Wyceny były mocne, a pustynny klimat nie ułatwiał wspinania. W wielkich skalnych masywach bardzo rzadko spotykaliśmy innych wspinaczy. Praktycznie zdani byliśmy tylko na siebie, co potęgowało wyprawową przygodę wśród piasku pustyni.

28.01.2013
Czy nazywana obrusem chmura na szczycie Table Mountain jest w rzeczywistości dymem z fajki? Legenda mówi, że diabeł założył się ze starym piratem, van Hunkiem kto wypali więcej fajek. Wynik tej rywalizacji najlepiej widać latem, kiedy nad górą często unosi się warstwa chmur. Natomiast afrykańska legenda głosi, że bogini Djobela zamieniła czterech olbrzymów w góry, mające na celu sprawowanie straży przeciwko morskim smokom Nganyama. Odtąd Table Mountain zwana jest Umlindi Wemingizi, czyli ktoś strzegący Południowej Afryki. Legendy te są ciekawe, ale gdy udaliśmy się z Martą na wspinanie wielowyciągowe na Table Mountain zapomnieliśmy o nich, bo ściany nas urzekły.

13.01.2013
Cape Town jest uważany ze względu na położenie, za jedno z dziesięciu najpiękniejszych miast świata. Położony jest w cieniu wspaniałej Table Mountain z której roztacza się widok na miasto i wyspę Robben, gdzie więziony był Nelson Mandela. Wokół Cape Town jest sporo miejsc wartych odwiedzenia. Obowiązkowa jest wycieczka na Przylądek Dobrej Nadziei, plażę pingwinów w miasteczku Simonstad, wyspę fok. Warto odwiedzić stare winiarnie, które są często położone u podnóża skalistych gór i urzekają architekturą. Nas zachwyciła też włoczęga po Paarl Mountain.


2012 ROK


17.11.2012
Kończysta jest jednym z najłatwiej dostępnych spośród najwyższych szczytów Tatr Wysokich. Choć nie wiedzie na nią szlak turystyczny, to wejście nie stanowi problemu wspinaczkowego, jednak pokonanie różnicy wzniesień jest znaczne, z miejscowości Wyżne Hagi to 1440 metrów. Liczyliśmy z Martą, że pogoda dopisze i będziemy podziwiać widoki ze słynnego kowadła. Zwłaszcza zachodnia ściana Gerlacha i południowa Batyżowieckiego Szczytu prezentuje się wspaniale. Niestety na szczycie stanęliśmy w chmurach. Pogoda po pięknym, słonecznym poranku, jak to często bywa w Tatrach, popsuła się.

21.10.2012
Tatry są nieobliczalne pogodowo. Tydzień temu były warunki zimowe i nic nie wskazywało, że śnieg może stopnieć, a kilka dni później w górach jest ciepło i sucho jakby lato wróciło. Weszliśmy z Martą na Hruby Wierch granią południową. Podchodziliśmy Doliną Furkotną, natomiast zeszliśmy Doliną Młynicką, zataczając w ten sposób pętlę wokół Soliska. Hruby Wierch słynie z pięknych widoków, a panorama z wierzchołka jest zachwycająca. Widać na wschodzie Tatry Wysokie, na zachodzie Tatry Zachodnie, a na północy polską część Tatr. Majestatyczny Krywań wydaje się być na wyciągnięcie ręki.

12.10.2012
W Tatrach skończyła się piękna jesień, spadł śnieg i czuć, że nadchodzi zima. Śnieg w górach leży od wysokości około 1400 metrów i choć jest go mało, to warunki turystyczne znacznie się pogorszyły. Sprawia to, że szlaki są puste i można w górach cieszyć się ciszą. Łatwiej wypatrzyć kozice, które czują się pewniej w pobliżu opustoszałych szlaków. Wybraliśmy się z Martą na Płaczliwą Skałę, bo panorama rozciągająca się ze szczytu zaliczana jest do najwspanialszych w Tatrach. Mieliśmy szczęście trafiając na piękny, słoneczny dzień.

30.09.2012
Kilka ostatnich dni września spędziliśmy z Adamem. Pojechaliśmy w Tatry z zamiarem wspinania się na Mnichu, ale halny zniweczył nasze plany. Mając parcie na wspin udaliśmy się w skały pod Krakowem. Choć dni są już krótkie, to dzięki dobrej pogodzie udało nam się sporo wspinać. Odwiedziliśmy dwa razy Dolinę Kobylańską, gdzie wspinaliśmy się na klasyku na Żabim Koniu oraz na Kuli, gdzie przeszliśmy kilka nowo poprowadzonych przez "Anglika" dróg. W weekend dojechała Eliza oraz Aga i razem wspinaliśmy się w Ostańcach Jerzmanowickich na Wzgórzu 502 i Słonecznych Skałach.

15.09.2012
5 sierpnia 1905 Zygmunt Klemensiewicz i Roman Kordys przechodzą Grań Kościelców zrywając z dotychczasowym modelem wspinaczki w Tatrach, zakładającym towarzystwo zawodowego przewodnika. Pokonując tą klasyczną, taternicką drogę ponad sto lat później nie można się oprzeć wrażeniu, że choć to łatwa tura wspinaczkowa, to wyjątkowo ciekawa, bo prowadzi różnymi formacjami skalnymi jak choćby płyty, czy filary. Szkoda tylko, że kapryśna, tatrzańska pogoda nie okazała się łaskawa. Niestety po dojściu do przełęczy Mylnej nadeszły chmury. Na Kościelcu razem z Martą kończyliśmy drogę otuleni w chmurach.

31.08.2012
W 1905 roku Klimek Bachleda powiedział: "jesce się tyn nie urodził, co by na te turnie wyloz". Oczywiście mylił się, bo nazajutrz stanęli na szczycie Żabiego Konia Simon Häberlein i Katherine Bröske. Ponad sto lat po tym zdarzeniu Żabi Koń jest wciąż bardzo atrakcyjnym taternickim celem. Razem z Martą nie udaliśmy się na drogę pierwszych zdobywców, ale na chyba najczęściej chodzoną, klasyczną drogę Klemensiewicza. Wiedzie ona wschodnią granią na szczyt Żabiego Konia i jest jedną z najładniejszych łatwych, ale mimo to powietrznych, dróg wspinaczkowych w Tatrach.

05.08.2012
Niestety pogoda pokrzyżowała nam wyjazd w Alpy na kant północny Piz Badile i dlatego wybraliśmy się z Darkiem w Tatry Słowackie. Postanowiliśmy wspinać się na klasycznych drogach kończąc wejścia na szczytach. Naszymi bazami były dwa schroniska: Chata Tereho i Zbójnicka Chata. Z popularnej "Terinki" ruszyliśmy na Baranie Rogi wspinając się drogą "Sadkova Cesta", a kolejnego dnia na Lodowym na drodze "Cesta k slnku". Siroka Veza była trzecim naszym celem. "Cesta Motyki" na tej górze jest wyjątkowej urody, a wspinanie w "morzu granitu" niezapomnianym przeżyciem. Ostatnią drogę "Rebrom na Vrchol" zrobiliśmy na Jaworowym Szczycie.

09.07.2012
Deszcz wygonił nas z Dachsteinu i pojechaliśmy w Dolomity, choć pogoda tam też nie rozpieszczała. Początkowo wspinaliśmy się na Cinque Torri robiąc drogę Delle Guide na Torre Grande oraz piękne zacięcie północne na Torre Romana. Droga poprowadzona zacięciem w ekspozycji całej trójce przypadła do gustu zwłaszcza, że na koniec był długi, powietrzny zjazd. Na koniec krótkiego pobytu w Dolomitach wspięliśmy się drogą Alvera na Monte Averau w grupie Nuvolau. Klasyczna droga jest bardzo logicznie poprowadzona, omijając spore trudności w środku południowej ściany.

03.07.2012
Trzech facetów pojechało na wspin w Alpy. Z Adamem i Krystianem wybraliśmy się w Dachstein. Krótkie okno pogodowe pozwoliło nam tylko na rekonesans, ale mimo to z kiblem pod szczytem przeszliśmy piękną, długą i raczej rzadko chodzoną drogę wschodnio-południowym kantem, wyprowadzającą na szczyt Hochkesselkopf 2453 m. Dachstein urzekł mnie górską specyfiką wspinania. Mimo, że czasami kruszyzna skały była spora, to i tak wspinanie w tym rejonie Alp jest wielką przygodą.

24.06.2012
W weekend Góra Zborów była pełna wspinaczy, a Straszykowa Góra prawie zupełnie pusta. Dla Elizy i Karola był to nieznany teren. Adam i ja byliśmy już na Straszykowej, natomiast Krystian to stały bywalec, ale jak ma być inaczej, gdy ma się skały pod nosem. Wspinaliśmy się na dobrze ubezpieczonych drogach, choć niektóre z nich przechodziliśmy na własnej nie korzystając z ringów. W niedzielę byliśmy na Grochowcu, gdzie było dużo wspinaczy z rodzinami i małymi dziećmi. Ciężko było dostać się do niektórych dróg, nic w tym dziwnego skoro pod skałę da się wjechać łatwo samochodem.

03.06.2012
Ostatnie dwa weekendy spędziłem wspinając się ze znajomymi na Jurze. Pod koniec maja wybraliśmy się z Elizą do Łutowca, gdzie spotkaliśmy Krzyśka ze znajomymi. Dla Elizy ten dzień pod względem wspinania okazał się przełomowy, bo koleżanka poprowadziła pierwszą piątkę w skałach :-) Następnego dnia przenieśliśmy się do Mirowa i wspinaliśmy się po tamtejszych łatwych drogach. W pierwszy czerwcowy weekend pojechałem z Adamem do Olsztyna. W sobotę wspinaliśmy się w większości na własnej na Górze Biakło, gdzie zadziwiło mnie nowe obicie w pełni asekurowalnych tradów. Następnego dnia wspinaliśmy się na skałach przy zamku Olsztyn.

22.05.2012
Tatry wiosną mają dwa oblicza. W dolinach potrafi być już lato, natomiast powyżej granicy drzew zima. Chodząc turystycznie po Tatrach Polskich, wybraliśmy się do Pustej Dolinki by zobaczyć, czy da się już w letnich warunkach wspinać na południowej ścianie Zamarłej Turni. Podejście jeszcze w śniegu, a na Zamarłej trochę cieknie. W zacięciu, gdzie prowadzi droga Motyki i kominku płynęła woda. Śnieg także na półce, na drugim stanie. Okap cały mienił się płynącą wodą. Mokro jeszcze w kilku miejscach. Jednak od biedy da się już wspinać, obchodząc mokre miejsca.

06.05.2012
Majorka to wyspa, która daje dużo możliwości spędzania wolnego czasu. Można plażować, imprezować, zwiedzać ciekawe krajobrazowo miejsca lub zabytki architektury, jeździć na rowerze, serfować, chodzić po górskich szlakach lub się wspinać. Krajobrazy mnie urzekły, natomiast wspinanie na Majorce nie było w moim guście, bo nie ma tam prawie dróg wielowyciągowych. Nie udało się też znaleźć ciekawie urzeźbionej ściany, by wspinać się bez przewodnika na własnej. Może zabrakło szczęścia, by takie miejsce znaleźć, może za krótko z Martą tam byliśmy? Wydaje mi się jednak, że góry Serra de Tramuntana bardziej nadają się do chodzenia turystycznego.

25.04.2012
W tym roku na pierwszy wypad wspinaczkowy w jurajskie skały pojechałem z Elizą. Wspinaliśmy się na skałach przy zamku Olsztyn. Rejon zamkowych skał od wielu lat jest poligonem wspinaczkowym środowiska częstochowskiego. Znajduje się tu sporo urozmaiconych dróg wspinaczkowych, zarówno pod względem trudności, jak i charakteru. Jest tu spora ilość dróg na własnej asekuracji, zwłaszcza rysy i zacięcia. Drogi prowadzące przez płyty, rynny i filary wyposażono w komplety przelotów. Po dłuższej przerwie fajnie było znów poczuć skałę i przewspinać jedne z najładniejszych tradów na Jurze.

17.03.2012
Vysoka zimą, czyli pierwszy z naszych planów sylwestrowych zrealizowaliśmy razem z Krystianem. Na szczyt wchodziliśmy jednego dnia od stacji elektriczki Popradzkie Pleso, przez dolinę Złomisk i przełęcz Siarkańską. Jak na końcówkę zimy było ciepło i gdy tylko wyszło słońce, podejście na przełęcz Siarkańską stało się małym koszmarem, za sprawą zapadania się w śniegu. Powyżej przełęczy śnieg był już lepiej zmrożony i w południe ze szczytu Vysokiej podziwialiśmy otaczające nas zalane słońcem Tatry. Zeszliśmy do schroniska nad Popradzkim Stawem. Krystian następnego dnia jednym ze żlebów wspiął się na Tupę, natomiast ja będąc w słabszej formie zadowoliłem się spacerem w dolinie Mięguszowieckiej.



2011 ROK



23.10.2011
Z Martą pierwszy raz wspinaliśmy się w klimacie tropikalnym. Mimo, że upał i ogromna wilgotność szybko pozbawiały nas sił, to i tak obawialiśmy się, że nasze organizmy zniosą to gorzej. W Rio de Janeiro zawiodła nas pogoda, która pokrzyżowała nam trochę planów wspinaczkowych. Zaskoczyła mocna wycena i skąpe obicie dróg, na których rzadko można założyć własny przelot. Czujemy się bogatsi o kolejne doświadczenia zdobyte na ścianach skalnych w Rio, a wspinanie na Pao de Acucar, które było jednym z naszych marzeń na zawsze pozostanie w pamięci.

16.10.2011
Rio de Janeiro to miasto olbrzymich kontrastów. Z ekskluzywnymi dzielnicami sąsiadują favele, czyli slumsy znane z głośnego filmu "Miasto Boga". W budowanych na dziko osiedlach nędzy sześciomilionowego Rio de Janeiro żyje grubo ponad milion "favelistów". Poza favelami jest to bezpieczne miasto, a Cariocas, tak zwani są mieszkańcy Rio de Janeiro, są miłymi ludźmi, którzy kochają piłkę nożną i siatkówkę. Na plażach czy w parkach, gdzie znajduje się wiele boisk do piłki nożnej i siatkówki, panuje tłok. W każdym z ulicznych barów jest telewizor i codziennie wieczorem Cariocas oglądają jakiś mecz. Wieczorne życie toczy się praktycznie na ulicy.

02.10.2011
Z Elizą umówiliśmy się w Sokoliki na początku roku, ale zawsze coś zdołało nam pokrzyżować wspólny wyjazd. Nieoczekiwanie udało nam się wyjechać jesienią i trafiliśmy na wymarzoną pogodę. W Sokolikach, po małym falstarcie, gdy to wspinaliśmy się na innej skale niż zamierzaliśmy, przeszliśmy kilkanaście dróg, z których byliśmy zadowoleni. Natomiast nasz rekonesans wspinaczkowy w Rudawy Janowickie okazał się długim spacerem turystycznym, przy okazji którego zwiedziliśmy zamek Bolczów. Niestety łatwych, ładnych tradów brak, a większość skał jest tam zarośnięta. Nie spotkaliśmy nikogo, kto by się wspinał.

18.09.2011
Umawiając się z Agatą na wspinanie w Tatrach nie przypuszczałem, że trafi nam się tak dobra pogoda. Wspólnie zrobiliśmy kilka dróg na Granatach, Kościelcu i Zamarłej Turni, gdzie na Motykę dołączyła do nas Anka, a na Lewych Wrześniaków Jarek. Naszą bazą było schronisko Murowaniec, oferujące w bufecie napoje wyskokowe pobudzające do intesywnego życia wieczornego. Gdy dojechały Nela i Gabrysia życie towarzyskie przestało kończyć się wraz z zamknięciem bufetu, bo dziewczyny miały sposób na zdobycie jeszcze jednego piwa :-)

30.08.2011
Dolomity słyną z wielkich ścian. Ponad 100 lat temu pionierzy wytyczali klasyczne dziś drogi. Postanowiliśmy z Martą, że powtórzymy czwórkową drogę pierwszych zdobywców na Cima Grande 2999 m. W 1869 roku stanęli na jej wierzchołku P. Grohmann, P. Selcher, F. Innerkofler. Zanim jednak my stanęliśmy na szczycie najwyższej z trzech Cim, wspinaliśmy się na krótszych drogach. Rozpoczęliśmy od czwórkowej drogi na Torre del Sella - Via dei camini. Siedem urozmaiconych wyciągów, włącznie z ponad metrowym skokiem nad przepaścią, było niezapomnianą przygodą. Potem wspinaliśmy się na Monte Popena drogą Mazzorana-Adler oraz na Torre di Falzarego drogami: na ścianie zachodniej i południowym filarze.

16.08.2011
Rzeka Słupia jest niewątpliwie jednym z ciekawszych szlaków kajakowych w Polsce. Spływ Słupią to wiele atrakcji naraz, o czym przekonaliśmy się z Martą i Jankiem. Słupia w górnym odcinku ma charakter rzeki górskiej i tak jest oceniana wśród kajakarzy. W jej środkowej części znajdują się zabytkowe elektrownie wodne i jeziora zaporowe. Spływ Słupią kończy się w Ustce praktycznie na plaży, co daje możliwość wpłynięcia na Morze Bałtyckie. Nam przytrafiła się także wywrotka i tylko refleks naszego trzyosobowego teamu uratował kanadyjkę, która momentalnie nabrała wody przyparta bystrym nurtem do zagradzającego rzekę drzewa.

07.08.2011
Weekendowy wypad na Jurę zakończył się zmianą pierwotnych planów. Za namową Krystiana i Krzyśka wspinaliśmy się w nieznanych mi dotąd skałach. Straszykowa Góra koło Ryczowa to rejon wspinaczkowy, który stanowi kilka skał usytuowanych blisko siebie na szczycie wzgórza. Gabi, Krzysiek i Krystian wspinali się powtarzając zrobione już wcześniej drogi, natomiast dla Marty i dla mnie były to pierwsze kroki i przechwyty na nieznanych wcześniej liniach. Straszykowa Góra krajobrazowo urzekła nas, a drogi wspinaczkowe przypadły do gustu. Postanowiliśmy, że na pewno tam wrócimy, najlepiej znów w tym samym składzie :-)

28.07.2011
Spędziliśmy z Darkiem kilka dni w Hollentalu wykorzystując krótkie okno pogodowe na wspinanie. Udało się nam zrobić trzy wielowyciągowe, piątkowe drogi. Pierwsze dwie: Peternpfad -V i Fensterlplatte +V na położonej w lesie niższej ścianie Stadlwand były łatwe orientacyjnie i ochrzciliśmy je "leśnym wspinaniem" :-) Natomiast prawie 400 metrowa droga Richterweg -V na górnej ścianie Stadlwand to już typowo górskie wspinanie z rozległymi krajobrazami na górne pasmo Hollentalu. Czas i ochota na dalsze wspinanie była, ale pogoda skutecznie nas przegoniła.

17.07.2011
Jadąc na weekend na Jurę zatrzymaliśmy się niedaleko Kielc podziwiając zamek w Chęcinach. Nie był to jedyny zamek który odwiedziliśmy, bo po sobotnim wspinaniu na Brzuchu Buddy na Górze Kołoczek, udaliśmy się na zamek Ogrodzieniec, kończąc niezaplanowane wizyty w zamkach w ten weekend. W niedzielę wspinaliśmy się w Skałach Rzędkowickich. Naszym łupem tradycyjnie padły łatwe drogi. Tym razem Marta prowadziła ich sporo. W słoneczny, upalny dzień najprzyjemniej było wspinać się w Studnisku, gdzie zawsze mocno wieje i jest upragniony cień. Na Zegarowej prócz wyślizganej skały koszmarem z każdą minutą stawało się palące słońce.

29.06.2011
Tym razem udaliśmy się z Martą do Arco, niewielkiego miasteczka w północnych Włoszech, wokół którego jest ponad trzydzieści rejonów wspinaczkowych. Po piętnastu godzinach spędzonych w samochodzie zaskoczeniem był fakt, że na żadnym z dwóch wielkich kempingów w Arco nie było wolnych miejsc. Arco oferuje bardzo zróżnicowane wspinanie, od zupełnie połogich płyt o skąpej rzeźbie, do wspaniale ukształtowanych w żebra i dziury dachów. Preferowaliśmy raczej płyty wspinając się na drogach wielowyciągowych na: Baone, Corno di Bo oraz Parete Zebrata.

05.06.2011
Rzeka Wkra jest prawobrzeżnym dopływem Narwi, która wpływa do niej kilka kilometrów przed ujściem Narwi do Wisły. Jest rzeką nizinną, raczej płytką zachowującą swój pierwotny charakter i poza górną jej częścią nie jest uregulowana. Tuż przy jej ujściu do Narwi stoi sporo zabudowań, ale kilkanaście kilometrów w górę jej biegu można wypatrzyć orlika krzykliwego, czy bobry. Niektóre brzegi są niskie, inne wysokie. Część jest goła, porośnięta szuwarami, ale po kilku zakrętach pokrywa się zbitym gąszczem krzaków. Każdego roku wraz z nadejściem ciepłych dni Wkra przyciąga mnie jak magnes i są to miłe krótkie wypady.

22.05.2011
Pojechaliśmy z Martą w jej rodzinne strony. Ustka od kilku lat odzyskuje swój dawny blask, za sprawą rewitalizacji łącznie 40 budynków, które tworzyły starą osadę rybacką z XIX wieku. W myśl usteckiego pomysłu nazywanego rewitalizacją, stare chaty burzy się zupełnie, a na ich miejsce stawia nowe. Nie popierają tego etnografowie i historycy twierdząc, że "...z Ustki robi się taka bombonierka, cukiereczek bez wyrazu. Po zakończeniu tych wszystkich prac to już nie będzie to samo miejsce..." Nie mi oceniać kto ma rację, ale na pierwszy rzut oka Ustka wygląda o dużo lepiej niż jeszcze parę lat temu, gdy sprawiała wrażenie mało zadbanego, nadmorskiego kurortu.

04.05.2011
Wczoraj wróciliśmy z Chorwacji, gdzie wspólnie z przyjaciółmi Elizą i Arkiem udaliśmy się na wiosenny trip. Naszym celem był Park Narodowy Paklenica, najbardziej znany w tym kraju region wspinaczkowy. Bliskość morza i pionowych, wielkich ścian sprawia, że Paklenica jest jednym z najbardziej wyjątkowych miejsc wspinaczkowych w Europie. Oprócz tych walorów liczyliśmy na ciepłą, słoneczną pogodę, która niestety nie do końca nam dopisała. Wspinaliśmy się z Elizą i Martą w trójkowym zespole na łatwych, ale za to długich drogach wielowyciągowych.

17.04.2011
Wypad w jurajskie skały do Podlesic z Elizą i Martą zapoczątkował nasz tegoroczny sezon wspinaczkowy. Rozpoczęliśmy od wspinania w Rzędkowicach. Przeszliśmy kilka łatwych dróg dość szybko kończąc, bo zimno wygoniło nas ze skał. Kolejnego dnia było już dużo cieplej i wspinaczka na Górze Zborów i Górze Kołoczek w słońcu była czystą przyjemnością. Ostatniego dnia wspinaliśmy się na Turni Motocyklistów, która odchaszczona i częściowo obita przez KW Warszawa odzyskuje swój dawny blask. Ostatnim akcentem była wspinaczka na skale Biblioteka. Żółta ścianka jest już tak wyślizgana, że wyceny biegnących tam łatwiejszych dróg są już historią.

27.03.2011
Zima w Tatrach pozwala na samotne obcowanie z przyrodą, bowiem mało ludzi zapuszcza się wyżej w góry. Kilka dni chodziliśmy po tatrzańskich dolinach, pracując nad kondycją. Pogoda nam dopisywała, było dość dużo słońca. Pobyt w Tatrach Słowackich zakończyliśmy wejściem na Krywań. Podchodziliśmy od Szczyrbskiego Jeziora przez rozdroże przy Jamskim Stawie i Pawłowy Grzbiet. Warunki mieliśmy dobre, dość mało śniegu, trochę słońca i nie wiało za mocno. Spotkaliśmy tylko jednego Słowaka na turach, który podchodził z innej strony niż my. W drodze powrotnej już w Polsce obejrzeliśmy niestety tylko z zewnątrz zamek Tropszyn.

21.03.2011
Tatry Niżne zimą wyglądają imponująco, dlatego skusiliśmy się z Martą na jednodniowy wypad w ich najwyższe gniazdo, czyli na szczyty Chopok i Dumbier. Podchodząc z Jasnej na Chopok już na wysokości Lukovej oczy nasze cieszyła panorama Tatr Wysokich. Wyżej w zimowej szacie wspaniale wyglądały północne, strome skalne ściany, porozdzielane licznymi filarami i żlebami. Na grani głównej czuło się, że Tatry Niżne zimą to naprawdę wymagające góry. Zwłaszcza przekonać się o tym można, gdy nie ma się nart skiturowych, czy rakiet śnieżnych. Jednak cóż to byłaby za wędrówka zimą, gdyby od czasu do czasu nogi nie zapadły się w głębokim śniegu :-)

28.02.2011
Tegoroczna zima trwa już trzy miesiące i poza dwoma krótkimi odwilżami, cały czas były dobre warunki do biegania na nartach w Puszczy Kampinoskiej. W tym sezonie głównie biegaliśmy po Cichowążu, kampinoskich Karpatach i niedaleko wioski Wiersze. Chyba za sprawą Justyny Kowalczyk przybyło miłośników biegówek, bo założonych śladów w Puszczy Kampinoskiej było prawie dwa razy więcej niż w poprzednim sezonie. Co cieszy, bo biega się wtedy przyjemniej. Tak się złożyło, że w tym sezonie rzadko robiliśmy zdjęcia z naszych weekendowych eskapad do Puszczy Kampinoskiej.



2010 ROK



28.12.2010
Po raz drugi w tym roku udało nam się z Martą biegać na nartach nad Morzem Bałtyckim. Śniegu na Pomorzu było więcej niż w centralnej Polsce, co jest rzadkością na polskim wybrzeżu. Mimo tego warunki do biegania na nartach były dość ciężkie. W lesie i na wydmach górna warstwa śniegu tworzyła zmrożoną skorupę, która pod naszym ciężarem zapadała się. Bardziej jednak przeszkadzał w bieganiu po samej plaży silny, przenikliwie zimny wiatr. Warunki takie sprawiły, że plaża była zupełnie pusta, tylko do naszej dyspozycji.

01.11.2010
Razem z Izą i Martą wybraliśmy się na krótki jesienny wypad poza Warszawę, do jednego z ciekawszych krajobrazowo miejsc na Mazowszu. Radziejowice słyną z wyjątkowo uroczego zespołu parkowo-pałacowego i nie jest to przereklamowane miejsce. Doceniają je zwłaszcza artyści. Organizowane są tu plenery malarskie, a także festiwale muzyki poważnej. Jesienią pałac w Radziejowicach jest już niedostępny dla zwiedzających, a spacerowiczów w parku jest niewielu i właśnie wtedy bez zgiełku można się cieszyć tym miejscem.

03.10.2010
Żelazowa Wola najładniej wygląda jesienią, gdy park otaczający dworek mieni się paletą kolorów. Iza zabrała nas na weekendową wycieczkę do odremontowanego muzeum Chopina. Kto wcześniej tu bywał od razu spostrzeże zmiany. Powstał nowoczesny budynek recepcyjny o elewacjach z polnych kamieni, drewna kanadyjskiej daglezji i szkła. Prowadząca od bramy do dworku aleja nie jest jak dawniej zalana asfaltem, lecz wysypana drobnym żwirem. Spacerując po parku nie zatykamy już nosa, zbliżając się do przepływającej przez jego teren Utraty.

17.09.2010
Wspinanie w Bergell, zwłaszcza na Piz Badile, było jednym z dwóch głównych celów naszej alpejskiej eskapady. Niestety pogoda na górze nie dopisała i nie pozostało nam nic innego niż wybrać cel zastępczy. Padło na Dolomity, gdzie udało nam się zrobić dwie czwórkowe drogi: 6 wyciągową Giordano na Lagazuoi oraz 14 wyciągową drogę normalną na Cima Piccolo di Lavaredo. Wspinanie na najniższą ze skalnych turni Tre Cime di Lavaredo było dość skomplikowane w wynajdowaniu drogi, która kluczyła łatwiejszymi miejscami pionowej turni.

10.09.2010
W pogoni za oknem pogodowym dotarliśmy w Alpy Walijskie, porzucając nasze plany wejścia na Eiger w Alpach Berneńskich. Na osłodę postanowiliśmy szybko wejść na Lagginhorn 4010 metrów. Obawialiśmy się, że chimeryczna pogoda zrobi nam psikusa i zamiast podziwiać piękne widoki, w gęstych chmurach staniemy na szczycie. Dlatego przy pomocy kolejki weszliśmy i zeszliśmy ze szczytu w jeden słoneczny dzień. Droga na Lagginhorn bardzo nam się podobała, choć nie należy do trudnych, alpejskich eskapad.

06.09.2010
Naszą alpejską eskapadę rozpoczęliśmy z Markiem od wspinania w Grimsel. Ten wysokogórski rejon z tarciowymi, granitowymi płytami dostarczył nam sporo frajdy i żal, że pogoda pozwoliła nam zrobić tylko dwie długie drogi. Na początek przeszliśmy jeden z klasyków Grimsel, 8 wyciągową drogę Foxie o wycenie 5a poprowadzoną w 1981 roku przez braci Remy. Kolejnego dnia wspinaliśmy się w sąsiednim sektorze na 9 wyciągowej drodze Bazi und Bizi, także o trudnościach 5a. Postanowiliśmy, że do Grimsel jeszcze wrócimy.

23.08.2010
Okolice Zbójnickiej Chaty były terenem naszego działania podczas krótkiego wypadu w Tatry Słowackie. Razem z Darkiem upatrzyliśmy sobie linie wspinaczkowe, które warto by przejść. Ograniczenie czasowe zmusiło nas do wyboru jednej z nich. Siedmiowyciągowa Droga Motyki na Ostry Szczyt to jedna z ładniejszych tatrzańskich dróg wspinaczkowych i ona stała się naszym celem. Mieliśmy dużo szczęścia wspinając się w pięknej pogodzie. Nie spiesząc się mogliśmy cieszyć się wspinem i tatrzańskimi krajobrazami.

15.08.2010
Marysia i Paweł poznali urok wspinania w skale. Wybraliśmy się razem w Góry Świętokrzyskie do dawnego kamieniołomu Stokówka, który świetnie zagospodarowali kieleccy wspinacze. Stokówka to kameralny rejon wspinaczkowy, który oferuje około 80 dróg jednowyciągowych, z czego 50 to drogi obite. Ich trudności wahają się od III do VI.5, a najdłuższe dochodzą do 18 metrów. Nam to miejsce przypadło do gustu i na pewno tam wrócimy. Marta odgraża się, że będzie to szybko, bo zostało jej kilka dróg, które pragnie poprowadzić.

03.08.2010
Tym razem w Dolomity pojechaliśmy z Martą w środku lata i niestety nie trafiliśmy na wymarzoną pogodę. Było na zmianę słonecznie i deszczowo. Wspinanie rozpoczęliśmy w grupie Nuvolau na turni skalnej Torre Anna, przechodząc czterowyciągową, czwórkową drogę Del Camino. W rejonie Nuvolau wspinaliśmy się jeszcze na Punta Dallago drogą Della Vipera oraz zaliczyliśmy wycof z drogi Alvera na Monte Averau. Pomiędzy przelotnymi deszczykami wspinaliśmy się na Cinque Torri wchodząc na Torre Grande łatwą, kilkuwyciągową drogą pierwszych zdobywców. Natomiast na Lagazuoi zrobiliśmy dwie dłuższe drogi: Vonbank oraz Ardizzon.

18.07.2010
Rzeka Wkra to moje ulubione, wekeendowe miejsce ma Mazowszu. Tym bardziej po wyjęciu ręki z gipsu, gdy najlepiej rozćwiczyć ją w wodzie. W lipcu spędzałem nad Wkrą sporo czasu. Brak wspinania rekompensowało mi pływanie wpław pod prąd rzeki, a wieczorne ognisko z przyjaciółmi było miłym akcentem kończącego się dnia. Niestety z żalem patrzyłem na przepływające kajaki, bo rzeka Wkra jest wymarzonym miejscem na spływ. Niestety nie da się przyśpieszyć gojenia ręki :-( Pozostaje uzbrojenie się w cierpliwość.

13.06.2010
W kolejny weekend razem z Martą pojechaliśmy w Skały Olsztyńskie. W sobotę poszliśmy wspinać się na Niwki, gdzie przy skale o wdzięcznej nazwie Dziewica poznaliśmy Kingę i dwóch Michałów. Tak nam się razem miło gawędziło, że skończyło się wspólnym wspinaniem przy zamku Olsztyn, a kolejnego dnia na Górze Biakło. Dużo chodziliśmy tradów na własnej asekuracji, robiąc czwórkowe i piątkowe klasyki. Najwięcej zachwytów wzbudziła linia Wysoka Czwórka na Górze Biakło, której główne trudności poprowadzone są w ekscytującej ekspozycji.

07.06.2010
W długi weekend wspinaliśmy się z Martą na Wzgórzu 502 pod Krakowem i w Skałach Rzędkowickich. Niestety ringi na Wzgórzu 502 są nadal pobrudzone za sprawą psychola, któremu latami ta zabawa się nie nudzi. Pobyt jednak można zaliczyć do dość udanych, bo udało mi się on-sightem poprowadzić szóstkową drogę Cebulowy okap. Natomiast w kolejne dni działaliśmy w Rzędkowicach, gdzie powtarzaliśmy drogi wcześniej już przez nas chodzone. W poniedziałek, gdy skały opustoszały, udało się nam wreszcie dostać do obleganych prawie w każdy weekend dróg na Turni Lechwora. Na wędkę zrobiłem Filar Lechwora i Komin Lechwora.

30.05.2010
W ostatni wekeend maja wraz z Weroniką, Elizą i Martą pojechaliśmy wspinać się na Jurę w rejony, w których dość dawno nie byłem. W sobotę odwiedziliśmy Skały Mirowskie, które po ubiegłorocznym oczyszczeniu z drzew i chaszczy nabrały blasku i dopiero teraz widać w pełni ich urok. Natomiast w niedzielę wspinaliśmy się na popularnej ostatnio Skale Apteka, gdzie po niedawnej wymianie obicia przez UKA, w weekendy robi się teraz tłoczno. Trudno się dziwić, bo potencjał Skała Apteka ma wciąż spory, a i każdy tu może znaleźć dla siebie drogi o różnej skali trudności.

17.05.2010
Jadąc z Warszawy do Ustki można przy okazji, nie zbaczając z drogi zwiedzić trzy wybudowane jeszcze przez rycerzy zakonnych spod znaku krzyża zamki. Pierwszym z nich jest zamek Golub Dobrzyń, którego chyba największą ciekawostką jest stojąca na podzamczu wielka armata tzw. kolubryna Kmicicowska grająca w filmie Potop. Kolejnym jest zamek Radzyń Chełmiński, który uważany był drugim co do wielkości zamkiem w państwie krzyżackim zaraz po Malborku. Ostatni leżacy już na kaszubach zamek Bytów to gotycka warownia, nadająca niewielkiemu miasteczku wyjątkowego uroku. Nowoczesny na owe czasy zamek Bytów pełnił rolę strażnicy granicznej.

03.05.2010
Wracając z Jasenika zatrzymaliśmy się z Martą na opolszczyźnie, by zwiedzić zamek Moszna. Zbudowany na przełomie XIX i XX wieku przypomina architekturą filmy Walta Disneya, z daleka wygląda niczym teatralna dekoracja. Bajkowego uroku nadaje zamkowi dokładnie 99 wież i wieżyczek, a także duża ilość detali w postaci lwów, sowy, czy niedźwiedzia. W najwyższej wieży zamku Moszna znajduje się szkielet człowieka, który został tam umieszczony przez uczniów jednej ze szkół wiele lat temu, do dziś jest on jedną z atrakcji. Oprócz bajkowego zamku, wrażenie robi ogromny park ze stawem.

02.05.2010
Lubię się wspinać u braci Czechów, bo skąpo obite drogi o mocnych wycenach są dobrą weryfikacją aktualnej formy, a to pokazuje na co można się porwać w danym sezonie. Poza tym jest tu jakaś magia, bo jak wytłumaczyć fakt, że moja Partnerka, gdy zabieramy się do jedzenia po wspinie, sama otwiera i podaje mi piwo? Przecież na co dzień w domu tak nie mam :-) Wracając do wspinania, to byliśmy w regionach wspinaczkowych: Vyhlidka Vrbno pod Pradedem oraz poznanym przez nas już wcześniej Certovy Kameny. Vyhlidka nas zaskoczyła wyjątkowo mocnymi nawet jak na Czechy wycenami.

29.04.2010
Jadąc z Wrocławia w Jaseniki zatrzymaliśmy się w starej wsi Henryków, w której kiedyś mieściło się opactwo Cystersów. Ten kompleks klasztorny tworzy jakby oddzielony od reszty wsi świat. Najpiękniej wkracza się do dawnego opactwa przez bramę Górną, schodząc po lekkim pochyleniu w dół brukowaną uliczką. W tym momencie miałem uczucie, jakby cofnął się czas. Cisza, spokój, stare mury i przylegający do klasztoru park pobudziły mnie do zadumy, czy przypadkiem dzisiejszy pęd życia, w którego jestem trybach, nie okrada mnie z chwil, których powinnienem mieć więcej, by żyć w harmonii z tym o czym marzę i do czego dążę.

28.04.2010
Lubię stare miasto we Wrocławiu, ale jest też miejsce bardzo blisko starówki, które koniecznie trzeba odwiedzić. Wrocławski Ostrów Tumski jest jednym z wyjątkowo klimatycznych miejsc w Polsce. Będąc tam odniosłem wrażenie, że jest to miejsce wręcz stworzone do niekończących się romantycznych spacerów po tej najstarszej dzielnicy Wrocławia. Dlatego nie zdziwił mnie fakt, że właśnie z tą dzielnicą związana jest tradycja zakochanych wrocławian. Pary zakochanych zatrzaskują na moście Tumskim kłódki ze swoimi imionami, a kluczyk wrzucają do Odry, co ma sprawić, że ich uczucie będzie nierozerwalne.

26.03.2010
Park Narodowy El Chico Hidalgo był kolejnym punktem pod znakiem wspinania w czasie naszej meksyńskiej eskapady. Najbardziej rzucającą się w oczy różnicą była ilość ludzi. Na Pena de Bernal nie spotkaliśmy ani jednego zespołu, natomiast w El Chico Hidalgo było już trochę wspinaczy, choć o tłoku nie może być mowy. Sam wspin był przyjemny, lecz ogródek skalny Las Ventas położony na 3000 metrów jest propozycją dla lubiących się wspinać raczej na drogach jednowyciągowych z krótkimi, nieco bulderowymi trudnościami.

23.03.2010
Po prawie dwóch tygodniach podróżowania po Meksyku dojechaliśmy do miasteczka San Sebastian Bernal, które leży u podnóża drugiego co do wielkości skalnego monolitu na świecie. Pena de Bernal był naszym głównym celem wspinaczkowym w Meksyku. Razem z Martą po przewspinaniu wyjątkowej urody, 9 wyciągowej drogi Bernalina, ku naszej radości stanęliśmy na szczycie tego trudno dostępnego monolitu. Z działalności wspinaczkowej na Pena de Bernal głęboko w naszej pamięci utkwiła także inna piękna wspinaczkowa linia, 5 wyciągowa droga Variacion del Diedro.

28.02.2010
Przypinając narty biegowe nad Morzem Bałtyckim zamknęliśmy tegoroczny sezon. Pomysł wydawał nam się trochę egzotyczny, a ponieważ nadeszła już odwilż do końca nie byliśmy pewni, czy uda nam się pobiegać. Udało się i było fajnie. Potencjał terenów nadmorskich na dłuższe czy krótsze eskapady na biegówki jest spory. Niestety śnieżne i mroźne zimy, takie jak tegoroczna, są rzadkością.

31.01.2010
Każdą wolną chwilę w styczniu wykorzystywałem, by biegać na nartach. Tegoroczna zima na Mazowszu jest śnieżna, mroźna i w Puszczy Kampinoskiej panują doskonałe warunki na narty biegowe. Razem z Martą jeździliśmy do Puszczy Kampinoskiej na narty biegowe, gdzie odbyliśmy kilka krótszych i dłuższych eskapad.

01.01.2010
Ustka w ostatnich dniach starego roku nie przybrała zimowej szaty. Tuż przed sylwestrem chwycił lekki mróz, ale brak śniegu zniweczył nasze plany biegania na nartach po plaży. Zamiast biegać dużo chodziliśmy po Ustce i jej okolicach. Orzechowska Wydma, czy długie, nadmorskie spacery nad klify pomiędzy Orzechowem Morskim, a Rowami były dla nas frajdą.



2009 ROK



01.11.2009
Kończąc naszą eskapadę po południowej Francji podziwialiśmy ozdobiony jesienną szatą wąwóz Verdon. Płynąca jego dnem rzeka Verdon wyżłobiła wąwóz, którego głębokość dochodzi nawet do 700 metrów. Wąwóz Verdon jeszcze nie tak dawno był uważany bezdyskusyjnie za najbardziej atrakcyjny rejon wspinaczkowy Europy, a wraz z doliną Yosemite, także świata. Obecnie przyciąga wspinaczy wielkościanowych, którzy przybywają tu w poszukiwaniu nie przewieszeń, ale czystej estetyki poruszania się w eksponowanych pionowych ścianach, nie zawsze na trudnych i wymagających drogach. Zabrakło nam czasu, by wspinaczkowo poznać wąwóz Verdon, ale kiedyś trzeba będzie tam wrócić.

30.10.2009
Masyw Les Calanques to głęboko wcięte w wapiennych skałach, trudno dostępne dolinki ze stromymi ścianami na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Nazywane bywają fiordami Prowansji i nie ma w tym przesady. Wspinanie w tym rejonie było Marty i moim marzeniem, które wreszcie udało nam się spełnić. Les Calanques ukazało nam swoje różne oblicza, zaskakując niesamowitą różnorodnością skalnych turni, ścian i dróg na nich poprowadzonych. Było wspaniale i momentami trudno, a zarazem zaskakująco.

19.10.2009
Tegoroczny jesienny wypad na południe Francji w masyw Les Calanques rozpoczął się od niespodziewanych opadów deszczu i wiejącego mistralu. Mieliśmy nadzieję, że w regionie Europy, gdzie notuje się najmniejsze opady i największe nasłonecznienie pogodę będziemy mieć pewną. Nic z tego, trzy dni wstępnie planowane na rozwspinanie zagospodarowaliśmy na suszenie porwanego przez mistral namiotu i na odwiedzenie pobliskiego parku narodowego Camargue.

14.09.2009
Skończył się sezon i zrobiło się pusto nad Bałtykiem, choć woda jest wciąż świetna do kąpieli i nie brakuje słońca. Słowiński Park Narodowy to moim zdaniem najładniejsze miejsce nad polskim morzem i dlatego jak tylko mam okazję z chęcią poza sezonem tam wędruję robiąc przy okazji zdjęcia.

30.08.2009
Wracając z Meteorów do Polski wykorzystaliśmy dobrą pogodę i wejściem na Olimp zakończyliśmy nasz pobyt w północnej Grecji. Turystyczne wejście na najwyższy wierzchołek masywu Mitikas, było wspaniałym przerywnikiem w długiej, powrotnej drodze do Polski.

27.08.2009
Meteory to raj dla wspinaczy obdarzonych mocną psychą, ponieważ asekuracja nie przypomina tej, którą można zastać w popularnych ogródkach wspinaczkowych Europy. W dziesięć dni przeszliśmy z Martą i Januszem dwanaście dróg wielowyciągowych od zupełnie tradowych czwórek, po dość skąpo obite szóstki. Wysokie temperatury zmuszały nas do bardzo wczesnego wstawania i kończenia wspinu po zrobieniu zazwyczaj tylko jednej wielowyciągowej drogi dziennie. Jednak każda z dróg dostarczała tak dużo emocji i wrażeń, zwłaszcza gdy pod nogą urywał się maleńki stopień, że z przyjemnością restowaliśmy się od popołudnia pływając w basenie. Krajobraz 170 turni skalnych, na szczytach których dawno temu zbudowano liczne prawosławne monastyry, podziwiany podczas wspinu z zupełnie innej perspektywy niż widzą go turyści zmotoryzowani przybywający w Meteory, to zupełnie inne doznania.

10.08.2009
Po prawie miesięcznej przerwie wróciliśmy z Markiem na weekend w Tatry Polskie, w rozszerzonym o Patrycję składzie. We trójkę wspinaliśmy się w sobotę na piątkowej drodze Filar Staszla, biegnącej żebrem Zadniego Granata, a w niedzielę na Kościelcu sytą piątkową Drogą Byczkowskiego.

26.07.2009
Ciechocinek swą sławę zawdzięcza największym w Europie tężniom solankowym. Tym razem nie wspinaliśmy się, ale razem z naszymi Mamami i Tatą Marty odbyliśmy długi spacer po kurorcie podziwiając zwłaszcza tężnie.

13.07.2009
Wczoraj przejściem drogi Lobby Instruktorskie zakończyliśmy z Markiem czterodniowe wspinanie w Tatrach Polskich. Działaliśmy na na Hali Gąsienicowej, gdzie udało nam się przejść sześć dróg wspinaczkowych na Kościelcach, mimo, że codziennie podchodziliśmy i schodziliśmy do Zakopanego. Niestety po zlikwidowaniu taboru na Polanie Rąbaniska Tatrzański Park Narodowy nadal nie udostępnił na okres sezonu letniego budynku Gawra, leżącego nieco powyżej Betlejemki, co sprawia, że trudno dla łojantów o nocleg na Hali Gąsienicowej.

22.06.2009
Wczoraj wróciliśmy z Chorwacji, do której udaliśmy się po krótkim pobycie w Dolomitach. Wąwóz Paklenica zrobił na nas duże wrażenie, a Anica Kuk i wspin na jej północnej ścianie na zawsze pozostanie w naszej pamięci.

13.06.2009
Następnego dnia wspinaliśmy się na 9 wyciągowej, klasycznej i popularnej drodze Del Buco na Lagazuoi Piccolo 2500 metrów. Droga jest bardzo ładnie poprowadzona w dolnej części rysami, w środkowej płytami skalnymi, a w końcowej żlebami.

12.06.2009
Stęskniliśmy się z Martą za dużymi ścianami i w długi weekend wyjechaliśmy w Dolomity. Pierwszym celem naszego wypadu była ściana północna na Torre Lusy, jednej z turni na Cinque Torri. Klasyczna sześciowyciągowa droga jest piękną linią wykorzystującą słabości północnej ściany, a na koniec w nagrodę zjeżdża się w zupełnej ekspozycji po południowej stronie turni.

26.05.2009
Z Anią i Januszem udaliśmy się na dwa dni w Skały Rzędkowickie. Wspinaliśmy się łatwymi drogami na skałach: Zadnia Turnia, Biały Filarek, Zegarowa, w prawie pustych skałach. Przyjemnie być w tym miejscu poza weekendem.

04.05.2009
Skały Lądeckie to jeden z najmniej odwiedzanych przez wspinaczy rejonów skalnych w Polsce. Nam Skały Lądeckie bardzo przypadły do gustu. Długie, piękne drogi jednowyciągowe poprowadzone na skałach: Iglica, Niżna, Trojan, czy Skalna Brama, usatysfakcjonowały nas w pełni. Mnie zwłaszcza zachwyciła piątkowa droga na skale Iglica, poprowadzona pionowym zacięciem, w lewej części południowej ściany.

26.04.2009
Naszym weekendowym celem były Skały Olsztyńskie, w sobotę Góra Biakło, a w niedzielę wspinaliśmy się na skałach przy zamku Olsztyn. Mocy starczyło tylko na drogi lajtowe, ale sama możliwość wspinu to wielka radocha.

21.03.2009
Madera to raj dla tych, którzy lubią turystykę górską i nudzi ich leżenie pod palmami. Ja miałem nadzieję, że będzie to raj także wspinaczkowy, niestety wszechobecna kruszyzna ostudziła moje plany. Mimo tego wyjazd pod względem poznawczym był niezwykle udany. Pobyt zakończyliśmy turystycznym wypadem w góry i wejściem na Pico Ruivo.



2008 ROK



27.10.2008
Kreta zaskoczyła nas pogodą ducha jej mieszkańców, ich witalnością, wyborną kuchnią i urzekła krajobrazami. Skaliste góry schodzące do turkusowego morza, to wyjątkowo dobrze komponująca się mieszanka. Kreta nie nudzi monotonnymi widokami, Kreta potrafi zachwycić, zwłaszcza jej wschodnia i południowa część.

22.10.2008
W Marty urodziny niedaleko wsi Kapetaniana, wspinaliśmy się północną ścianą na Mount Kofinas, według nas najpiękniejszy szczyt na Krecie. Brak topo wymusił na nas poprowadzenie prawdopodobnie własnego wariantu 5 wyciągowej drogi.

29.09.2008
Fundacja Promocji i Rekreacji "KIM" zorganizowała dla mieszkańców Warszawy jednodniowy, kajakowy spływ Wisłą, w którym razem z Martą popłynęliśmy. Organizatorzy okazali się fajnymi ludźmi, pasjonującymi się kajakarstwem i dzięki nim spędziliśmy niezapomniane chwile na królowej polskich rzek.

12.09.2008
Pobyt w Dolomitach zakończyliśmy wejściem południową ścianą na Piramide Col dei Bos 2400 m. Przeszliśmy Filar Alpini, 10 wyciągową drogę wspinaczkową o długości około 350 metrów.

10.09.2008
Jadąc w Dolomity bardzo chcieliśmy razem z Martą przejść Filar Południowy na górze Sas de Stria 2477 m. Pogoda na to pozwoliła i mogliśmy cieszyć się ze wspinaczki w doskonałej jakości skale oraz zapierających dech widokach.

08.09.2008
Via ferrata Dibona w masywie Monte Cristallo jest niezwykle widokowa. Widać z niej masyw Tofany, Tre Cime di Lavaredo... Odnosi się wrażenie, że Dolomity, a zwłaszcza ich turnie, zalewają człowieka jak wzburzone morze.

06.09.2008
Wypad w Dolomity rozpoczęliśmy od dwudniowego wspinania na Cinque Torri. Razem z Martą wspinaliśmy się na klasycznych kilkuwyciągówkach, wchodząc na strzeliste turnie skalne, które zachwycały urokiem.

28.08.2008
Dolinia Będkowska przez cztery dni była Janusza i moim celem wspinaczkowym. Najbardziej podobały nam się drogi: na skale Wielka Turnia dwuwyciągowa linia Wielki Filar, na skale Zaklęty Mur - Droga Pionierów oraz Droga Piotrusia Pana na skale Cmentarzysko.

27.07.2008
Z Anką i Giaurem pojechaliśmy wspinać się w Sokoliki. Wspinaliśmy się w wiekszości na klasycznych drogach, takich jak dwuwyciągowy Żubr, czy Czołg.

06.07.2008
Tym razem udaliśmy się z Martą na weekend w Skały Rzędkowickie. Niestety Filar Turni Lechwora był non stop zajęty, ale udało się zrobić kilka innych, ładnych dróg. Wyjątkowej urody była linia Klasyczne Zacięcie na Wielkim Okienniku Rzędkowickim.

15.06.2008
W ostatni weekend pojechaliśmy w Skały Olsztyńskie, gdzie ze znajomymi z klubu wysokogórskiego wspinaliśmy się na skałach przy Zamku Olsztyn. Kolejnego dnia udaliśmy się na pobliskie Niwki.

09.06.2008
Z Martą i Gośką wybraliśmy się na trzydniową wspinaczkę w Dolinki Podkrakowskie. Odwiedziliśmy Ostańce Jerzmanowickie zaczynając od ogródka wspinaczkowego Witkowe Skały. Kolejnego dnia odwiedziliśmy mur skalny Psiklatka, a na koniec wspinaliśmy się długimi drogami: Trawers Żabiego Konia i Jarzębinka, prowadzącymi na Żabi Koń w Dolinie Kobylańskiej.

01.06.2008
Kobiety mówią, że faceci to takie duże dzieciaki, dlatego z okazji Dnia Dziecka sprawiłem sobie prezent w postaci samotnego, fotograficznego pleneru nad uroczą mazowiecką rzeczką, a obiektami były zamek Liw i rzeka Liwiec.

23.05.2008
Około 15 kilometrów na południowy zachód od Ustki leży pomorska wieś dziedzictwa kulturowego Swołowo. Wioska jest zamieszkała, nie jest skansenem, mimo to odwiedzając Swołowo trudno się oprzeć wrażeniu, że w tym miejscu czas się zatrzymał.

11.05.2008
Góra Biakło to jeden z najpiękniejszych ostańców na Jurze Krakowsko Częstochowskiej. Lubimy się tu z Martą wspinać i dlatego co roku treningowo powtarzamy wcześniej już przewspinane przez nas drogi.

04.05.2008
Dolina Kobylańska miała być głównym celem tego wypadu, ale tylko rano udało nam się tam wspinać, potem robiło się nieznośnie tłoczno.

01.05.2008
Długi weekend wraz z Martą i Januszem spędziliśmy w Dolinkach Podkrakowskich. Pierwszego dnia Ostańce Jerzmanowickie dostarczyły nam dużo radości ze wspinu, zwłaszcza na skalnej iglicy Ostatnia - rejon Słonecze Skały.

27.04.2008
Zamek Oporów to jedyna średniowieczna rezydencja rycerska, jaka zachowała się na Mazowszu. Mimo, że nie jest to imponująca wielkością budowla, zamek Oporów wart jest tego, by go zobaczyć, a w okalającym go parku miło jest pospacerować.

15.04.2008
Wróciliśmy, tracąc u hiszpańskich celników pyszne, andaluzyjskie wino. Wąwóz El Chorro z fantastycznymi ścianami na zawsze pozostanie w mojej pamięci, bo jest to miejsce piękne, choć człowiek bardzo je oszpecił budując tamę. Wspinanie sprawiało mi wielką frajdę i choć każdy dzień dobrej pogody wykorzystywałem na maksimum swoich możliwości, to opuszczałem El Chorro z niedosytem, że chciałbym zrobić tam jeszcze kilka dróg.

10.04.2008
Późnym wieczorem powróciliśmy do El Chorro z krótkiego objazdu po uroczej krainie jaką jest Andaluzja. Costa del Sol, czyli słoneczne wybrzeże nie zachwyciło mnie, natomiast niezwykle klimatyczne były andaluzyjskie miasteczka: Ardales, a zwłaszcza położona na wzgórzach Alora.

09.04.2008
Wczoraj wylecieliśmy z Martą do hiszpańskiej Malagi. W planie mamy wspinanie w słynnym kanionie w El Chorro, ale pogoda na starcie nie dopisała i dlatego postanowiliśmy zobaczyć Gibraltar.

14.01.2008
Twierdza Modlin to wyjątkowo klimatyczne miejsce na Mazowszu. Chwilami można odnieść wrażenie, że czas tu się zatrzymał, innym razem w oczy razi kontrast carskiej budowli na tle bloku z płyty.



2007 ROK



08.10.2007
Ostatnią noc naszej eskapady spędziliśmy w zamku Czocha na dolnym Śląsku. W pochmurny, jesienny poranek zamek Czocha wyglądał tak, jakby wciąż krył w sobie tajemnice szyfrów.

06.10.2007
W Arco wspinaliśmy się w trzech rejonach. Rozpoczęliśmy od dróg jednowyciągowych na Muro del Asino, po czym działaliśmy już na wielowyciągówkach w ścianach Baone i Corno di Bo. Zwłaszcza wspinaczka nad taflą jeziora Garda była dla nas niezapomnianym przeżyciem.

23.09.2007
Krótki pobyt w Tatrach zakończyliśmy udanym wejściem na Gerlach. Z Jadwigą, Łucją i Bogusiem weszliśmy Walowym Żlebem na Tetmajerove Sedlo, skąd najpierw weszliśmy na Zadni Gerlach. Po powrocie na przełęcz wspinając się drogą Martina, w samo południe weszliśmy Gerlach.

08.09.2007
Wysoka skarpa wznosząca się nad Wisłą, na której położona jest starówka stanowi wspaniałą platformę ekspozycyjną dla Sandomierza. Każdy kto podjeżdża do miasta od wschodu, ma możliwość podziwiania panoramy, z której słynie Sandomierz. My też nie mogliśmy oprzeć się temu widokowi i wracając z Bieszczad zwiedziliśmy stare miasto.

06.09.2007
Gdy w Bieszczadach załamała się pogoda i lało jak z cebra, postanowiliśmy zwiedzić Skansen w Sanoku, który prezentuje architekturę wiejską polsko-ukraińskiego pogranicza ze wschodniej części polskich Karpat.

04.09.2007
Pobyt w Bieszczadach wykorzystaliśmy z Martą także na wspin, a jedyne miejsce które oferuje takie możliwości to Kamień Leski. Łatwych dróg Kamień Leski ma zaledwie kilka. Jest to typowo sportowy region wspinaczkowy. Wszystkie ładniejsze drogi zaczynają się od VI.2 i poprowadzone są na okazałym, trzydziestometrowym filarze.

02.09.2007
Obecne Bieszczady praktycznie niczym nie przypominają tych owianych legendą, jedynych dzikich gór w Polsce. Płacić trzeba na każdym kroku i to niemało, za wstęp do lasu, bo przekraczamy granicę Bieszczadzkiego Parku Narodowego , klimatyczne, parkingi... Cała moja turystyczna młodość była związana z Bieszczadami, była w nich wolność, awanturnictwo i przygoda. Nie było zakazów chodzenia po górach po zmroku, biwakowania, czy rozpalania ogniska. Ale teraz mamy tam park narodowy, owiec na Połoninach nie wolno wypasać, więc Połoniny zarastają. Ciekawe, czy będę miał jeszcze kiedyś ochotę pojechać w Bieszczady?

25.08.2007
Razem z Gośką wspinałem się w uroczym miejscu jakim jest Dolina Kobylańska. Ostatniego dnia penetrowaliśmy Wzgórze 502 - Ostańce Jerzmanowickie pod Krakowem. Zaskoczyło nas to, że nikogo przez cały dzień nie zobaczyliśmy w ścianie. Myślę, że przyczyną tego jest fakt, że jakaś nawiedzona osoba smaruje odchodami ringi zjazdowe i to nie jest żart.

15.08.2007
Drugą część naszej krótkiej eskapady spędziliśmy wspinając się na Certovy Kameny, skałach położonych nad miejscowością Jesenik, na zboczach góry Zlaty Chlum. Granitopodobna, bardzo lita skała, zapewniała nam doskonałe tarcie.

12.08.2007
Wreszcie na kilka dni udało nam się wyrwać z Martą do Czech. Maly Rabstejn w górach Nizky Jasenik to mało znany rejon wspinaczkowy.

29.07.2007
Znowu we dwójkę z Martą pojechaliśmy wspinać się w skały olsztyńskie koło Częstochowy, robiąc drogi z dolną asekuracją. Tym razem na skałach: Dziewica, Ganek Ewy, Pusta Turnia i Żółty Filar.

01.07.2007
W weekend wspinaliśmy się we dwójkę z Martą. Naszym celem były skały olsztyńskie koło Częstochowy. Przeszliśmy kilka dróg z dolną asekuracją na skałach: Owczy Grzbiet i Biblioteka.

10.06.2007
Po skończeniu kursu wspinaczkowego Bogdan Krauze polecił swoim kursantom Marcie i Januszowi region skalny Łutowiec. Dołączyłem do nich i w trójkę działaliśmy tam pod koniec długiego weekendu.

03.05.2007
Przedłużony długi weekend rozpoczęliśmy z Martą od przyjazdu w Sulovskie Skały. Zaczarowany zakątek skalnych wież, bram, zamków i pięknych bukowych lasów tak nam się spodobał, że pierwszego dnia nie wspinaliśmy się ze znajomymi, tylko wędrowaliśmy. Sulov był priorytetem wspinaczkowym tego wyjazdu. Pogoda dopisywała, więc sprawdziliśmy słynne tarcie sulovskiego zlepieńca. Wspinaliśmy się na skale Tabula, prowadząc między innymi drogi Krikovy Kut oraz Mnam Mnam, a także na skale Veza Nad Ohniskom. Wybraliśmy się też na jednodniowe wypady w rejony wspinaczkowe Manin i Porubka.

22.04.2007
Wypad do uroczej miejscowości Czerwińsk nad Wisłą to dobry sposób na kilkugodzinną wycieczkę z Warszawy.

09.04.2007
W lany poniedziałek wspinaliśmy się z Martą, Gośką, Mall i Giaurem w okolicach wsi Podlesice.

08.04.2007
Ostatnim etapem krótkiej podróży po Małopolsce był Wiśnicko Lipnicki Park Krajobrazowy. Zwiedziliśmy Nowy Wiśnicz, którego główną atrakcją jest zamek z bajkową architekturą, Lipnicę Murowaną - wieś słynącą z konkursu palm wielkanocnych oraz rezerwat Kamienie Brodzińskiego, gdzie grupa skałek tworzy grzyby, baszty i platformy.

07.04.2007
Zalipie to jedyna w Polsce malowana wieś, w której budynki mieszkalne lub gospodarcze pomalowane są w charakterystyczne ornamenty kwiatowe. Zalipie najlepiej prezentuje się wiosną.

05.04.2007
Wielkanoc wraz z Martą spędziliśmy podróżując po południowej Polsce. Pierwszym przystankiem była miejscowość Ujazd, w której znajdują się ruiny zamku Krzyżtopór. Ciekawostką jest, że zamek Krzyżtopór miał tyle okien, ile dni w ciągu roku. W przypadku roku przestępnego odsłaniano dodatkowe 366 okno. Zamek Krzyżtopór miał także tyle pokoi, ile tygodni w ciągu roku oraz sal tyle, ile miesięcy, a wież tyle, ile kwartałów.

26.03.2007
Wraz z nadejściem wiosny, spontanicznie udaliśmy się na weekend do podczęstochowskiego Olsztyna i wraz z Martą i Gośką rozpoczęliśmy sezon wspinaczkowy, a celem naszym była Góra Biakło.

12.03.2007
Rezerwat Kadyński Las na Wysoczyznie Elbląskiej to zaskakująca mozaika urozmaiconego ukształtowania krajobrazu oraz unikalnej starej architektury.

06.03.2007
Dziękuję wszystkim przybyłym na mój dzisiejszy pokaz slajdów BEZDROŻA SKANDYNAWII w Bielańskim Ośrodku Kultury w Warszawie.

07.02.2007
Zamek Malbork w lutowej scenerii. Przejazdem przez Malbork trafiliśmy z Martą na zdjęciową pogodę. Wiał silny wiatr, chmury mknęły po niebie, a krzyżacka warownia położona nad brzegiem rzeki Nogat zachwycała.



2006 ROK



01.12.2006
Urocza miejscowość Lanckorona jest niewątpliwie perłą zdobiącą Beskid Makowski. Przekonaliśmy się o tym zwiedzając ją przejazdem.

25.11.2006
Wczoraj z moim bratem Pawłem wędrowaliśmy wśród malowniczej grupy skałek zwanej Ciężkowice Skamieniałe Miasto. Jedna z legend głosi, iż Ciężkowice Skamieniałe Miasto powstało wskutek kary bożej, jaka została nałożona na mieszkańców i ich prawdziwe budowle.

23.11.2006
Na przełomie sierpnia i września 2002 roku wyruszyliśmy wraz z Martą na Daleki Wschód. Celem naszej wyprawy była Mongolia, a szczególnie interesowały nas Góry Chentej. W grudniowym numerze miesięcznika "npm", który akurat się ukazał, znajduje się mój artykuł z tej wyprawy.

29.10.2006
Wczoraj z Duszką, Martą i Piotrem wędrowaliśmy przez Nadbużański Park Krajobrazowy. Największym jego walorem jest zachowana dolina Bugu, z meandrującą rzeką, licznymi starorzeczami i wyspami w nurcie. Jesienią ten zakątek Mazowsza jest wyjątkowo uroczy.

25.10.2006
Słowiński Park Narodowy to najpiękniejszy obszar polskiego wybrzeża. Odcinek z Łeby, aż po Rowy najlepiej pokonać w dwa dni, by przechodząc ponad 40 kilometrów zobaczyć na własne oczy polską Saharę. Jesienią mało kto zagląda w ten nadmorski rejon i dzięki temu spokojnie można go spenetrować.

19.10.2006
Postanowiłem zajrzeć w Góry Świętokrzyskie. Wycieczka pasmem Łysogór pozwoliła nacieszyć oczy jesiennymi barwami.

15.10.2006
Weekend spędziliśmy w Podlesicach z Koleżankami i Kolegami z Jurajskiego KW, na drugim spotkaniu w ramach eksploracji skał polskich. Mimo słabej pogody humory nas nie opuściły, było wesoło i jak zwykle przesympatycznie. W sobotę wspinaliśmy się na mokrej skale Biblioteka, natomiast w niedzielę na skale Brzuch Buddy.

27.09.2006
Trudno nam było wczoraj opuścić Narwiański Park Narodowy i przed powrotem do domu zwiedziliśmy Tykocin, urocze miasteczko położone nad rzeką Narew.

26.09.2006
Jesień przywitaliśmy razem z Martą spływając kajakiem szlakiem wodnym o nazwie Narwiański Labirynt. Prowadzi on przez cały Narwiański Park Narodowy i naprawdę trzeba uważać, by nie zgubić się w licznych rzecznych odnogach.

18.09.2006
Kilka razy rowerem jechałem na całodniową wycieczkę do Czerska. Nigdy jednak nie dopisała mi taka pogoda jak w tym roku. Udało mi się wreszcie zrobić niezłe zdjęcia, na których Zamek Czersk fajnie się prezentuje.

25.08.2006
Droga Robakiewicza mimo kapryśnej pogody jaka obecnie nawiedziła Tatry Polskie była naszym celem. Mnich nie był jednak gościnny, bo deszcz i zimny wiatr zgonił naszą trójkę przedwcześnie na Wantę.

24.08.2006
Wspaniały tour po słowackiej stronie udało mi się zrobić wraz z Dominiką i Irkiem. Dolina Białej Wody, dolina Ciężka, kocioł w którym leży Zmarzły Staw, a nad nim Galeria Gankowa to wyjątkowa uczta dla oczu. Nam jednak tego dnia było mało i przeszliśmy przełęcz Niżna Spadowa 2190 m. Dzięki temu trudno dostępna, najwyżej położona w Tatrach Dolina Spadowa została przez nas spenetrowana. Wracaliśmy przez Młynarzowy Żleb.

21.08.2006
Wspinanie na Jurze sprawia nam dużą frajdę i dlatego miniony weekend znów spędziliśmy w Skałach Olsztyńskich. Penetrowaliśmy tym razem skały: Skrajny Filarek, Pusta Turnia, Ganek Ewy, Żółty Filar i Przekładaniec położone przy zamku Olsztyn.

16.08.2006
Długi weekend spędziliśmy na Jurze ze znajomymi z Jurajskiego KW. W sobotę wspinaliśmy się na Górze Zborów z Jackiem, natomiast kolejne trzy dni spędziliśmy z Dominiką i Irkiem, prowadząc drogi na Skale Apteka. Ostatniego dnia przenieśliśmy się na Zegarową w Skały Rzędkowickie.

12.08.2006
Swołowo to wieś unikalna krajobrazowo w skali polskiej. Większość budynków wzniesionych została przez Niemców metodą szachulcową z drewnianych słupów i gliny malowanej na biało. Dlatego Swołowo często nazywa się kraina w kratę.

31.07.2006
Przenieśliśmy się do Szwajcarii w dolinę Saastal, skąd weszliśmy na Weissmies 4023 m. W czasie zejścia ze szczytu czteroosobowy zespół w całości wpadł do pokaźnej szczeliny. Idący za tą grupą wspinacze zawiadomili ratowników. Gdy dotarliśmy do miejsca wypadku helikopter odtransportowywał właśnie dwóch nieszczęśników.

27.07.2006
Zakończyliśmy pierwszy etap naszej alpejskiej wyprawy. W masywie Monte Rosa weszliśmy na pięć czterotysięczników. Kolejno naszym łupem padły: Balmenhorn 4147 m, Ludwigshohe 4341 m, Parrotspitze 4456 m, Signalkuppe 4556 m, oraz Zumsteinspitze 4563 m.

11.07.2006
Wczoraj weszliśmy z Januszem na Wildspitze. Słońce dawało się we znaki, a ze ściany, zwłaszcza na zejściu w kominie, co rusz leciały kamienie. Zeszliśmy 1800 metrów w dolinę i jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy w sąsiednie Alpy Sztubajskie.

03.07.2006
Kolejne dwa weekendy obfitowały we wspinanie na Jurze. Robiliśmy z Martą drogi w Skałach Rzędkowickich na skałach: Zegarowa i Studnisko oraz w - Mirowskich Skałach. W Podlesicach spędziliśmy cały dzień z Dominiką i Irkiem na Skale Apteka, a kolejnego dnia przenieśliśmy się na Górę Apteka.

16.06.2006
Nasza krótka alpejska przygoda zakończyła się wczoraj. Wracając przejechaliśmy najwyżej położoną drogą w Austrii przez przełęcz Hochtor. Grossglocknerstrasse jest czymś więcej niż tylko drogą. Stała się raczej szlakiem wycieczek wprowadzającym w niepowtarzalny świat. Na jego krańcu stanęliśmy u stóp najwyższej góry Austrii - Grossglockner, szczytu wznoszącego się ponad lodowcem Pasterze, najdłuższym w Alpach Wschodnich.

12.06.2006
W Wysokich Taurach jest wciąż dużo śniegu, a wiosny w wyższych partiach gór jeszcze nie widać. Wczoraj samotnie torowaliśmy w śniegu drogę do schroniska Defreggerhutte, które jest wciąż zamknięte. Winter room mieliśmy tylko dla siebie. Dzisiaj weszliśmy na Grossvenediger, a następnie na sąsiedni szczyt Hohes Aderl 3504 m.

22.05.2006
Weekendowe wspinanie na Jurze koło Olsztyna, na pierwszym spotkaniu w ramach eksploracji skał polskich w towarzystwie Koleżanek i Kolegów z Jurajskiego KW było bardzo udane. Fajna atmosfera, którą stworzyła cała paczka plus zrobienie kilku dróg na ostańcach Góra Biakło i skałach olsztyńskich sprawiło, że szkoda było się rozstawać.

12.05.2006
Dziękuję wszystkim przybyłym dzisiaj do Bielańskiego Ośrodka Kultury na mój pokaz slajdów pt. Góry Azji w obiektywie, który składał się z dwóch prezentacji: Damavand - dach Persji i Wyprawa na Khan Tengri. Pokaz ten odbył się w ramach II Weekendu z Turystyką i Przyrodą.

04.05.2006
Podróż po Łotwie dobiegła końca. Na ostatnim jej etapie stanęliśmy na najwyższym punkcie Łotwy, wzgórzu Gaizinkalns o wysokości 311 m, co było traumatycznym przeżyciem. Natomiast takie miejsca jak miasta: Ryga, Jurmała, Ventspils, Liepaja, a zwłaszcza Kuldiga, naprawdę warto zwiedzić będąc w Kurlandii.

01.05.2006
Rzeka Gauja uważana jest za najładniejszą w całym kraju. Jeżeli miałbym polecić tylko jedno miejsce do zobaczenia na Łotwie, to z pewnością jest to Park Narodowy Gaujas. Intensywne dwa dni zwiedzania nie pozostawiają co do tego złudzeń.

30.04.2006
Wczoraj dotarliśmy do krainy w północnej Łotwie o nazwie Liwlandia. Szutrowa droga doprowadziła nas do miejscowości Mazsalaca. Zwiedziliśmy Skanaiskalns Park. Czarujący, niewielki park obejmuje nieznaczną część doliny rzeki Salaca. Leniwie płynąca szerokim korytem rzeka robi duże wrażenie, a skały zbudowane z piaskowca dodają temu miejscu niezwykłego uroku.

22.04.2006
Słowacki Raj o tej porze roku ma niesamowity klimat. Z jednej strony na polanach można spotkać zwiastun wiosny, czyli krokusy, natomiast w głębokich wąwozach zalega jeszcze śnieg i nadal można obejrzeć pozostałości lodospadów.

10.04.2006
W miniony weekend w Rzędkowicach odbyło się VIII spotkanie organizowane przez Jurajski Klub Wysokogórski, w którym razem z Martą mieliśmy przyjemność uczestniczyć. Poznaliśmy ciekawych ludzi, dowiedzieliśmy się sporo nowinek na temat sprzętu górskiego od prelegenta Wojtka Werby oraz uczestniczyliśmy w szkoleniu na temat udzielania pierwszej pomocy, które fachowo i bardzo interesująco poprowadził ratownik Kajetan Gawarecki. W sobotę na ognisku o górach w swym życiu opowiadał Krzysztof Wielicki i mimo napiętego programu starczyło nam czasu na wspinaczkę w Skałach Rzędkowickich.

20.03.2006
Góry Stołowe zimą są niezwykle tajemnicze, a ich najwyższa góra prezentuje się niesamowicie. Szczeliniec Wielki wciąż jest zasypany śniegiem, a że w tym roku opady były znaczne, to przejście przez labirynt skał stało się wyjątkowo interesujące.

05.03.2006
Góry Izerskie, a następnie Karkonosze grzbietem głównym, zamierzałem pokonać samotnie z worem na plecach, używając narty biegowe. Rekordowo silne jak na Polskę wiatry, duże zamglenie i opady śniegu powodują, że Góry Izerskie, a zwłaszcza Karkonosze, zwane są polską Patagonią. Sudety są teraz puste, a szlaki są praktycznie nieprzetarte i dosłownie zasypane. W Karkonoszach panuje takie zamglenie, że widoczność jest praktycznie zerowa, z małymi przerwami pada non stop śnieg. Dlatego biegałem na nartach tylko w Górach Izerskich, a torowanie w Karkonoszach skończyło się na osiągnięciu Szrenicy.

02.02.2006
W samo południe wraz z Martą weszliśmy na drugi co do wysokości szczyt Teneryfy - Pico Viejo o wysokości 3134 m. Krater wulkanu zrobił na nas niesamowite wrażenie. Akcja górska zajęła nam około ośmiu godzin.

03.01.2006
Tegorocznego Sylwestra wraz z Martą, Duszką i Piotrem spędziłem na Roztoczu. Puszcza Solska zimą to wspaniałe miejsce na narty biegowe. Mimo, że śnieg powoli nikł w oczach to udało nam się na biegówkach dotrzeć do ciekawych miejsc jak choćby rezerwat krajobrazowy Nad Tanwią, gdzie rzeka Tanew tworzy szeregi niewielkich kaskad zwanych szumami. Postanowiliśmy jeszcze w tym roku wrócić w Roztoczański Park Narodowy.



2005 ROK



23.11.2005
Niezmiernie miło było mi gościć po raz kolejny w Bielańskim Ośrodku Kultury w Warszawie i zaprezentować pokaz slajdów Afryka Północna - Berberyjskie Królestwo. Dziękuję wszystkim, którzy przybyli by zobaczyć podróż po Tunezji i Maroku, ukoronowaną wejściem na najwyższy szczyt Afryki Północnej Jebel Toubkal.

02.11.2005
Długi weekend spędziłem wraz z Martą, Duszką i Piotrkiem. Babia Góra i Pieniny, od Sokolicy po Trzy Korony, każdego dnia tonęły w promieniach słońca. Z Diablaka jak na dłoni zobaczyliśmy Tatry i dalsze pasma Małej i Wielkiej Fatry. W drodze powrotnej zobaczyliśmy jak jesień pomalowała kolorami Dolinki Podkrakowskie.

17.10.2005
Zostałem zaproszony przez Duszkę i Piotra w Beskid Niski. Odwiedziliśmy Czarnorzecko Strzyżowski Park Krajobrazowy i Prządki Rezerwat Skalny.

12.10.2005
Dziękuję wszystkim przybyłym do Bielańskiego Ośrodka Kultury w Warszawie na moje dzisiejszy pokaz slajdów - Alpejskie Kolosy.

10.10.2005
Wczoraj zakończyliśmy naszą marokańską trzytygodniową przygodę. Poza pobytem w górach zobaczyliśmy Maroko od wewnątrz. Zatoczyliśmy pętlę od miasta Casablanka, przez Meknes, Fez, piaski Erg Szebbi, przełom Todra, kazbę Ait Benhaddou, czerwone miasto Marrakesz, wodospady d'Ouzoud, po dawny portugalski port Essauira nad Oceanem Atlantyckim.

01.10.2005
Dzisiaj o 9.00 rano czasu marokańskiego wraz z Martą stanęliśmy na najwyższym szczycie Afryki Północnej czterotysięczniku Jebel Toubkal.

21.09.2005
Dzisiaj zwiedziliśmy Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie. Marta i ja byliśmy zaskoczeni tym, co zobaczyliśmy i zgodnie doszliśmy do wniosku, że jest to najciekawsze muzeum pod gołym niebem jakie dotąd widzieliśmy.

09.09.2005
Pojechałem w Góry Świętokrzyskie i odkryłem urocze miejsce, a są nim Skały Piekło pod Niekłaniem. Malownicze piaskowe skałki w formie baszt, grzybów osiągają od 2 do 8 metrów.

23.08.2005
We wrześniowym numerze miesięcznika "npm" zamieszczony został mój artykuł z ubiegłorocznej wspinaczki na Matterhorn.

27.07.2005
Po prawie 20 godzinach jazdy dotarliśmy z Januszem przez Kołomyję do Werchowiny, skąd udaliśmy się do wsi Szebene położonej w górach. Pierwszą noc w paśmie Czarnohora spędziliśmy na wysokości około 1000 m, daleko za wsią, ale jeszcze w strefie lasu. Tuż po południu wyszliśmy na grań i weszliśmy na nasz pierwszy huculski dwutysięcznik Pop Iwan. Kolejnego dnia stanęliśmy na szczytach Brebenieskul i Howerla. Ostatniego dnia weszliśmy na Pietros. Przejście grani głównej zakończyliśmy we wsi o specyficznie brzmiącej nazwie - Kwasy. Czarnohora oczarowała nas, a przejście grani głównej tego pasma Karpat Wschodnich, które zajęło nam niecałe cztery dni, jest niewątpliwie fajnym trekkingiem.

10.07.2005
Z Dolomitów ruszyliśmy w krótką podróż do Słowenii. Zwiedziliśmy Kras Brkini z przepiękną Skocjanską Jaskinią jedną z największych na świecie, miasta Koper i Piran nad Adriatykiem oraz urocze miasteczko Skofja Loka i Predjamski Zamek.

03.07.2005
Dolomity mają swoją królową, a jest nią masyw Marmolada, na który weszliśmy w pięknej pogodzie trawersując lodowiec, na najwyższy wierzchołek masywu Punta Penia.

28.06.2005
Wczoraj wracając do domu z Suwalszczyzny wnikliwiej poznawaliśmy Biebrzański Park Narodowy. Z premedytacją daliśmy się pokąsać insektom, chodząc po bagnach w poszukiwaniu łosi. Pod sam koniec dnia Marta zapiała z zachwytu, gdy wypatrzyła przez lornetkę na wieży widokowej, parę dorosłych łosi z młodymi, które wyszły na wieczorny żer.

26.06.2005
Suwalski Park Krajobrazowy przywitał nas wyśmienitą pogodą. Rzadko spotyka się w lecie taką przejrzystość powietrza. Innym bardzo przyjemnym aspektem przebywania na Suwalszczyźnie jest regionalna kuchnia, której dania degustowaliśmy. Zajadaliśmy kartacze, bliny litewskie, czenaki oraz tradycyjną babkę ziemniaczaną.

18.06.2005
Dziękuję wszystkim przybyłym na mój dzisiejszy pokaz slajdów, miło mi było zaprezentować w ramach Weekendu z Turystyką i Przyrodą w Bielańskim Ośrodku Kultury dwa pokazy multimedialne: Trekking Khumbu oraz ANDY'2005 - W KRAINIE KONDORÓW.

22.05.2005
Mimo fatalnej pogody podróż na Podole zrobiła na mnie duże wrażenie. Lwów, który zaskakuje pięknem starego miasta i ilością miejsc godnych zwiedzenia, Kamieniec Podolski z nadzwyczajnym położeniem zamku i starówki oraz Chocim, a właściwie twierdza na długo zostaną w mojej pamięci.

16.05.2005
Goszcząc u Piotra na Jurze rozpoczęliśmy wraz z Duszką i Martą sezon skałkowy. Wspinaliśmy się w Skałach Rzędkowickich i odwiedziliśmy Mirowskie Skały.

04.05.2005
Litwa tak nas urzekła, że postanowiliśmy nie wjeżdżać tym razem na Łotwę. Krótki tour rozpoczęliśmy od Wileńszczyzny. Zachwycaliśmy się krajobrazami zakola rzeki Niemen, zwiedziliśmy Troki, kurorty Druskienniki, Birsztany. Później na krótko zatrzymaliśmy się w Kownie i pojechaliśmy zwiedzać Żmudzki Park Narodowy. Ostatnie dni spędziliśmy na Mierzeji Kurońskiej zwiedzając po drodze Pałągę.

28.04.2005
Dziękuję wszystkim przybyłym na mój wczorajszy pokaz w Stołecznym Klubie Tatrzańskiem, miło mi było zaprezentować wyprawę do Ameryki Południowej - ANDY'2005 - W KRAINIE KONDORÓW.

29.03.2005
Pogoda nam nie dopisała. Czeski Raj oraz Szwajcaria Saksońska w świąteczny weekend spowite były mgłami i tylko momentami przez chmury przebijało słońce.

20.03.2005
Ostatniego dnia zimy weszliśmy na najwyższą górę Austrii Grossglockner. Dzień wcześniej podchodziliśmy jeszcze w zadymce śnieżnej. W dniu wejścia na szczyt pogoda zaczęła się klarować, a popołudniu była już wspaniała. Mogliśmy podziwiać ze szczytu roztaczające się po sam horyzont alpejskie, zimowe widoki.

12.03.2005
Zwiedzam Ekwador. Jestem w mieście Cuenca. Góry pożegnałem na dobre. Odkąd jestem w Ekwadorze słońce świeciło tylko czasami, za to deszcz pada dosyć często. Od wczoraj jestem nad Pacyfikiem w sympatycznym kurorcie Atacama. Nad oceanem jest parno, duszno i gorąco, woda ma 30 stopni ciepła. Zajadam pysznymi smażonymi rybami i owocami morza w sosie cytrynowym. Jutro wracam do Quito i kończę podróż po Ekwadorze.

09.03.2005
Jestem w Riobambie. Niestety na Cotopaxi nie wszedłem. Wczoraj dotarłem pod kolejny wulkan Chimborazo, na wysokość 5000 m, pogoda jest fatalna, od tygodnia nikt nawet nie próbował iść w górę. Jest zadymka śnieżna. To jakiś koszmar, zły miesiąc do zdobywania wulkanów. Obawiam się, że to koniec mojego działania w górach.

26.02.2005
Ekwador jest zupełnie inny niż Chile. Banos to takie Zakopane Ekwadoru, z tą różnicą, że góry wokół miasta porośnięte są dżunglą. Miasteczko ma swój urok, są tu gorące źródła, jest kilka basenów. Przed wyruszeniem pod Cotopaxi i Chimborazo miałem spędzić tu dwa dni na przygotowaniach. niestety jestem dłużej w Banos. Pogoda się popsuła, pada deszcz, dodatkowo mam złe wieści, że wysoko w górach są bardzo złe warunki. Przesuwam działalność w górach o kilka dni i w tym czasie udaję się na krótką eskapadę do dżungli.

21.02.2005
Jestem w Santiago w Chile, a jutro lecę samolotem do Quito w Ekwadorze. W ramach zwiedzania Chile byłem nad Pacyfikiem, który mnie rozczarował, bałtyckie plaże i wybrzeże są dużo piękniejsze. Za to knajpy w Chile, zwłaszcza jedna, w której przypadkowo trafiłem na mistrza tango Sergio Cristi Zelaya i jego uczniów - to jest coś! Polecam i pozdrawiam!

16.02.2005
Wszedłem na szczyt Aconcagua, był to piękny słoneczny dzień, choć wietrzny. Na szczycie byłem po 5 godzinach od wyjścia z obozu II, założonego na wysokości 6050 m. Spędziłem na nim pół godziny, podziwiając widoki i oczywiście robiąc mnóstwo zdjęć.

13.02.2005
Po dwóch nocach spędzonych na Nido de Condore zszedłem do bazy na Plaza de Mulas na odpoczynek. Wyniosłem cały depozyt na wysokość około 6050 m. Wieje potwornie zimny wiatr, ale nadal jestem w dobrej kondycji, choć niestety mam coraz większy katar. Jest bardzo zimno, ten wiatr i piasek mam wszędzie, w nosie, uszach. Kolejne wyjście to będzie już atak szczytowy na Aconcagua.

06.02.2005
Dotarliśmy do bazy głównej Plaza de Mulas pod Aconcagua. Pod górę podąża wielu Polaków z różnych wypraw.

03.02.2005
Od wczoraj jestem w Mendozie. Załatwiłem zapasy na dalszą wyprawę, permity, trochę zwiedzałem miasto, ale temperatura 35 stopni C skutecznie to utrudniała. Wieczorem przepakowanie, jutro o 10.30 jedziemy do Puente del Inkas, tam załatwiamy karawanę i pojutrze ruszamy pod Aconcagua. Trekking do bazy głównej Plaza de Mulas, położonej na 4230 m, będzie trwał 2 dni.

01.02.2005
Dzisiaj późnym wieczorem wylądowałem w Santiago de Chile. Tu jest 35 stopni ciepła. Ukrop. W nocy jedziemy od razu do Mendozy.

17.01.2005
W Beskid Niski wraz z Martą, Duszką i Piotrem wybraliśmy się na weekend. Wędrowaliśmy szlakami drewnianych cerkwi przez Magurski Park Narodowy.

04.01.2005
Sylwestra spędziłem w schronisku Brandysówka, w gronie znajomych ze Szczecińskiego Klubu Wysokogórskiego. Dolinki Podkrakowskie zamiast w śniegu, były deszczowe.



2004 ROK



08.12.2004
Pośrednia Grań zimą to spore wyzwanie. W sobotę, gdy podchodziliśmy do Chaty Teryho pogoda była fatalna, na szczęście następnego dnia było już dużo lepiej. Przewiało chmury i poprawiła się widoczność, dzięki czemu mogliśmy nacieszyć się widokami ze szczytu.

23.11.2004
W Sudety zawitała zima. Skały Teplickie jeszcze ugościły nas ostatnim tchnieniem jesieni, a następnego dnia przywitała nas zima i Adrspach podziwialiśmy przyprószony śniegiem.

05.11.2004
Podczas V Dni Lajtowych corocznej imprezy organizowanej przez Polski Klub Alpejski, która w tym roku odbywa się w dniach 11-14.11.2004 w Zagórzu Śląskim koło Wałbrzycha, w Domu Wypoczynkowym "Gawra", zaprezentuję w dniu 13.11.2004 o godz. 17.00 pokazy slajdów: Damavand dach Persji, Matterhorn piramida Europy, Mont Blanc oraz Trekking Khumbu.

23.10.2004
Po 48 godzinach morderczej podróży z przesiadkami i 12 godzinnymi oczekiwaniami na samolot w Delhi i Moskwie, w nocy wylądowaliśmy na Okęciu w Warszawie. Trekking Khumbu był niezwykłą przygodą która na zawsze zostanie w mojej pamięci.

16.10.2004
Trekking Khumbu nietety dobiega końca. Zatoczyliśmy pętlę, weszliśmy na Gokyo Ri 5357 m, przeszliśmy przez przełęcz Cho La 5420 m i znowu jesteśmy w Namche Bazar. Dzisiaj o mały włos na wąskim, wiszącym mostku Marta i ja skończylibyśmy na rogach spłoszonego jaka. Cudem uniknęliśmy stratowania.

04.10.2004
Wczoraj wylądowaliśmy w Nepalu i po nocy spędzonej w Katmandu, dzisiaj polecieliśmy do Lukli. W kończącym się monsunie rozpoczęliśmy Trekking Khumbu. W cztery godziny doszliśmy do Phakding, gdzie zatrzymaliśmy się na noc. Następnego dnia byliśmy już w Namche Bazar, gdzie spaliśmy dwie noce, by się lepiej zaaklimatyzować do wysokości.

27.09.2004
Wróciłem z Kaukazu. Niestety nie wszedłem na Elbrus. Najpierw przeszkodziła pogoda, zabrakło jednego dnia, a potem dopadło mnie zapalenie górnych dróg oddechowych. Jednak najpoważniejszą przeszkodą był brak czasu, ponieważ u stóp góry mogłem być tylko tydzień.

07.09.2004
Zapraszam na godzinę 18.00 do Miejskiego Domu Kultury w miejscowości Mikołów niedaleko Katowic, ulica Rynek 19, na pokaz slajdów AZJA W OBIEKTYWIE. Obejrzeć będzie można trzy prezentacje multimedialne: Damavand dach Persji oraz wyprawa na Khan Tengri.

30.08.2004
Marta, Bartek Duda i ja wspinaliśmy się w sobotę w Skałach Rzędkowickich, natomiast w niedzielę na Górze Zborów. Robiliśmy drogi na skałach: Młynarz, Dziurki i Baba.

16.07.2004
Weszliśmy na Mont Blanc tuż przed 9.00. Ładna pogoda, oszałamiające widoki i wszystko byłoby wspaniale, żeby nie przypadkowi ludzie, którzy nie wiadomo po co znaleźli się pod tą górą. Niestety Mont Blanc przyciąga ludzi, którzy nie powinni się tu znaleźć, bo argument, że wejście podczas urlopu dobrze będzie widziane w korporacji ledwo mieści mi się w głowie. Trzy osoby na własne życzenie nie weszły na szczyt i co ciekawsze wycofały się już na samym początku drogi.

13.07.2004
Po raz drugi wszedłem na Gran Paradiso, za pierwszym razem byliśmy na szczycie z Jolką Augustyniak.

26.06.2004
Około godziny 11.00 weszliśmy na Matterhorn. Warunki w ścianie były iście zimowe. Do schronu Solway przetarliśmy drogę w czym duża zasługa Pawła Garwolińskiego i Bogusia Magrela. Po naszych śladach ruszył zespół Hiszpanów, a za nim dwójka Szwajcarów, którzy wyprzedzili nas w kopule podszczytowej. Warunki były wyjątkowo trudne. Szwajcarzy odradzali akcję górską, zwłaszcza po ściągnięciu zespołu czeskiego ze ściany poniżej Solwaya. Akcja na grani Hornli trwała 38 godzin.

13.06.2004
Dzisiaj ukończyłem kurs skałkowy w Podlesicach na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej organizowany przez Centralny Ośrodek Szkolenia PZA - Betlejemka. Instruktorem był "Demsey" Piotr Dębski.

14.05.2004
Trzytygodniowa wyprawa do Persji była dla nas bardzo udana. Weszliśmy w dobrym stylu na najwyższy szczyt Iranu Damavand 5604 m, a później podróżowaliśmy po Iranie. Zwiedziliśmy ruiny starożytnego Persopolis, miasta Shiraz i Esfahan oraz wodospady Margun leżące w paśmie gór Zagroz.

27.04.2004
Urodziłem moją stronę internetową :-)